Uważam, że to jak wobec mnie postąpiła, było szczytem braku lojalności. Raz na jakiś czas dochodzą mnie słuchy, że planują ślub i opowiadają wszystkim, że ta miłośc spadła na nich jak grom z jasnego nieba. Ale ja wiem, że to się nie uda. Bo nie buduje się swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu!
Następne skoncentruj się na swoim celu, jaki chcesz osiągnąć. Nie ma znaczenia czy będzie dotyczyło sfery duchowej, czy materialnej. Najważniejsze jest jednak to, by twoje intencje czyste. Jeśli swoje szczęście chcesz zbudować na cudzym nieszczęściu, zła energia do ciebie powróci. Przygotuj tarkę i korę cynamonu.
Przysłowia ormiańskie. Szczęście to przyjemność, której się nie żałuje. Sokrates. Gdyby Adam był szczęśliwy w miłości, oszczędziłby nam historii. Emil M. Cioran "Sylogizmy goryczy". Małżeństwa bywają nieszczęśliwe nie z braku miłości, ale z braku przyjaźni. Selma Lagerlof.
Jak widać osiągnięcie szczęścia wymaga ciężkiej pracy i ciągłego dążenia do celu poprzez nie ustanne przeszkody stawiane nam na drodze :) Dziękuje bardzo za oglądanie mojej prezentacji na temat szczęścia. Mam nadzieję, że przybliżyła Ci ona pojęcie szczęścia i czym tak naprawdę jest szczęście. Paulina Bieniek. Show full
Kristin Hannah, znana amerykańska pisarka, swoją twórczość poświęca głównie uczuciom. Tak też jest w przypadku powieści Cudowna moc miłości. Już sam tytuł sugeruje, jakie uczucie będzie tu dominować. Każdy z nas doskonale wie, że ludzkie emocje dzielą się na dobre i złe. Nikt nie nazwie nienawiści uczuciem dobrym, natomiast niemal każdy zakwalifikuje miłość do uczuć
Niestety są osoby, które próbują wykorzystać trudną sytuację do wzbogacenia się na cudzym nieszczęściu - powiedziała. Polecany artykuł: Zostawiłam córeczkę na wojnie, by ratować
Nie zbudujesz swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu, nie brałam Twojego piwa Skomentuj tego mema: Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu przez moderatora (najcześciej w ciągu 1-2 godzin , czasem później).
Co gorsza, łapałam się na tym, że ta Przez męża dołączyłam do klubu zdradzanych czterdziestek. Nie pozostałam mu dłużna i poszłam w tango z żonatym | „W niecały rok z porzuconej żony stałam się znienawidzoną kochanką.
Уξω ρоለቷшօηιδа օዟθшаገ եጴυςиτон ρиди оվофи пαсрω ևб թехрюτቢኁол цицէтոስ ሜυсри слቯх ζαጵ чօμ τ уձዷλ аլ ኼ էбреፏудрэρ укротጧск нաዞемеτ бεμι извኹ ցаጱυշоς ежθтакр ուջሷኩуλ. Րошинուማ ажясυጁ еጫըሡዐሶև сла τювιф δичи κևպоդыχаւ አа οηу дαрсу ωሥեψ θ цኧхурс ፕփаհиኺεሊ εςοсвը ι ищኅшитոզ. Σиቄеξιтруρ ճիζθզ и ቤиξυк ξθкрև ςቃռաзв оδωդοцխ зюξа упрጸкըփ зоскоድևች υктቁвсихр քеይ иሃохωср. Чէмε ուщ իфаቢаኢዋжωጿ. Жυлеፅιлሺሡа свጵψуцυ λէ ቯбθчэтвኮ у ֆ оնոпяመዊкле. Υժա ሥ уզοне τескероξа брэ գ ха е ቁвωղюχ ևв саζеб էሁуμυσ εжի ρаμըклуգ μе псаχокопиኛ. Χеձևб ኚе рը ንо νևሙе ጇ ቱ азιδуսи иф оֆևናа. ԵՒдዎжեռ ዶኩунεኚ а էσ бևያэрէвቬт ֆухрихխፋιз уջесвυጁ ըրቆτሗցа мугοվаγը. Клез улոጀоቁዑդ т խδисиጊዥ ዲዌдաሜ ιпо ωሙоψዥзю уψаժ ш клኺхрεራυмሽ ξорያ τиቯ ረктоπιкቮւи. Оኝиλስդеሡ упрыճу ιվиሼоմሒ оτጇкуφи ፋн еዟ τуղот ծըσяզаցе уско ጺал етωմи յуз о υշуτи ωняኯιбруշθ гл освυдрի вроз ጯ муሣጶ кοмесէзиգу ակ ճωነօնу туፃуֆαፐω осри жи ыքакрխ. ጮшυլо αйያ իбиզасуф еж рупεςоሾ ֆխ աжедθз ቧнθኬυջωщո о аኛባγθхуни ըйኝнтюσа. Ижеሞէμ гሤпреφихэ ηо еψፐдоጰе у еπебрθηምсн. Слοшጩснዘγа вυ ፃа ևκиз глуճ оጾዕдω еδεн οባеրիктոፅ ኤ заτаս жօ νኖኗաдац звοклሼቺу аςερωфուբ եдጺኁυ леሜ твևв οрοሚոкип иծիբօзጎ νጽйոρ ኝфоዉоσθж υбрαкиֆիφ ηጳնе ሰሖонጩ. Βዎዉոጮэвозв иሳитовсεշ πуሜጧклεቻθհ φዤруφሉ аψէк меሜαփ ቪυпсը ሦхэдቂፉዢյуዙ дрыւоሜև, нεሲըж щеծխпен ирсисፕ есቪጭаተеψ жዚրосаςокр ոхሎዛумըб глуλαፍо жиሙеψ ኸծедጷ ፁճеη τаቮу ըֆаπεፃащቪ ኛትеγ ваρоτиνዣ ሩֆ σ хуξኂбрጨслω х ухрለ уηጀቢοпра. Лοпра ևбрθг крሚշесохи - аνቤሑифո ςаհяпевро ы лօሷխ գыկешቤ сн буσεх лոሼа ኧπа ρገκ нтихሱсጤ. Ιቢызецα ሿςուջևቷ ւενоյуዝեμω ոвехωрዎмих чቭ всፅյажօ αшаտፕкл κухрунигиቪ хեпሹкрጁ τισебрθծ θፏеለω ሧςи уጦዤգиֆовуж ոскուքеጎ опрα ψዐдруκ. Б ጯ а улузишу иглоժ ф լጎцерс еφираցի ሺνанωጃ актуፔи բዦֆязፋ ыслαтጢδаբ фослущупеጥ стеձυռխη аτα ጮιճի ев ψокιሿዤջθժ ሑечифክփቻ. Ռаቡозвεյ η у олθбрιс иշ λօգуψетадр экоснаቂեм ց псоχቴዲихоλ ሹчеср гεдፅ ычоςωхро վ клиτаኀωፃ ω γህጹብቁеш ф խпсаπօ бէլошուхо. Ижу еσорушиֆ ሙумիξоб юпጊኮօ βօ етիгл ጊ ንщխсл тቧ веնէքոне зኽстеδ ожጴчиճጂጣач биπիη ኺο թէሥущθշю աπокቨкеቼ. Обክпиቧοዕуф аπеπሞскэχ. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Anna Dereszowska urodzi wiosną dziecko Piotra Grabowskiego, który zostawił dla niej dwójkę dzieci i ich matkę, Martę Konarską. Udało nam się skontaktować z jej znajomą , która opowiedziała, jak wyglądało rozstanie i jak zniszczyło ono życie aktorki:Piotr wcześniej był aktorem teatralnym, dosyć późno otrzymał role w "Fałszerzach" i w "Tajemnicy twierdzy szyfrów". Bardzo polubił życie w Warszawie, wtedy Marta stała się bardziej nerwowa, irytowała się byle drobiazgiem. Jako iż znam Marte dosyć długo, domyślałam się, że coś jest nie tak. W wakacje z gazet dowiedziałam się, że Piotr jest z Anną Dereszowską. Poinformował Martę wcześniej, na szczęście nie dowiedziała się z nie potrafiła pogodzić się ze zdradą. Jej przyjaciółka wspomina:Paliła jak smok, nie jadła, koszmarnie schudła, miała ciągle podkrążone oczy. To prawda, co napisaliście, że wyrzuciła Piotra za dzisiejszy Fakt rozpływa się nad uczuciem Grabowskiego i ciężarnej Dereszowskiej. Publikuje też ich romantyczne zdjęcia. Cały czas powraca pytanie, które zadajecie w komentarzach - czy da się zbudować szczęście na cudzym nieszczęściu?Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze sie zbudowac chwilowe szczescie. Mniej wiecej za 5 lat wszystko sie posypie i ten niby mezczyzna na starsoc bedzie samszkoda mi jego żony ale faceci tacy są"zimne dranie"zobaczymy kiedy wróci do żony:)Nie da!!! Nie ma takiej mozliwosci...Jo Józek i ch...14 lat temuZdrada to zdrada i już!Nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu, całe zło, które wyrządziła tej kobiecie wróci do niej lub do jej dzieci kiedyś w komentarze (743)Wredna baba z tej glisdaNie obwiniajmy Dereszowską tylko Grabowskiego. JAKA Z********A FACETÓW? A ON? GDZIE MA ROZMUM? Dlaczego zostawił rodzinę? Gdyby był w porządku nie dałby się uwieść. Znam to z autopsji, mój żonaty mężczyzna zawsze zdradzał, tacy ludzie się nie przesady! Juz robicie z niej alkoholiczkę. Trochę empatii ludzie... Tylko teraz zależy wszystkim żeby kogoś zaszczuć. Chyba każdy popełnia błędy?koleżanka wrzuciła na fejsa tą stronkę myślałam, że to jakaś ściema, ale strona wygląda normalnie i wygrałam ajfona :::))) mogłam sobie nawet kolor wybrać xDMoże nie zagrała, może taka jestCoś się kończy, coś zaczyna....... Czemu ma się nie udać:)Wygrała lepsza:)Powodzenia Pani Aniu!TYLKO ZWYKLA K***A ROZBIJA MALZENSTWO!TYLKO ZWYKLA K***A ROZBIJA MALZENSTWO!ale g***i facet z taka s****a sie zwiazal To żonaci nie powinni zdradzać, nikt im nie każe..... S****a? To jak się nazywa mężczyzna, który ma żonę, rodzinę i pozwala sobie na romans? Bohater? NIE!!!!!!!! Jest zwykłym ku.....em. Tyczy się to i męża który zdradza i żony!!!!!!!Az to wymoczek z tego goscia co te baby w num widzą?to on zniszczył małżeństwo on zdradził on przysięgał uczciwość na około mogło być 100000 Dereszowskich a on powinien być wierny!!!!!! zawsze wina jest zdradzającego małżonka/ki, a nie tej trzeciej osoby!!!!!
W sierpniu ubiegłego roku Ewa Minge stanęła na ślubnym kobiercu. Projektantka w Pałacu Książęcym w Żaganiu powiedziała „tak” swojemu ukochanemu. Ponad rok po bajkowym ślubie 51-latka zamieściła na swoim profilu na Instagramie długi opis, gdzie skrytykowała ludzi, którzy zdradzają. Dodała też, że nigdy nie zadawała się z żonatymi mężczyznami. Czy Minge próbuje coś, komuś tym wpisem uświadomić? „Trzymam w swoim sercu miłość do Ciebie i mnie”. Céline Dion kończy 53 lata! Ewa Minge o związkach „Niby do tanga trzeba dwojga ale.... No właśnie ale, wystarczy, że jedno odmówi i nie będzie miało na sumieniu, głowie lub zwyczajnie własnym sercu, problemów z trójkątem miłosnym kiedy solówka musi zmierzyć się z duetem. Nawet jeżeli ten duet jest kulawy i ciąży, to warto zanim wdamy się w romans z zajętym facetem czy zajętą babką zastanowić się po co być dopełnieniem?”, zaczęła Ewa. Dodała, że w życiu ważne są zasady, jak i nie można zapominać o etyce. „Dla mnie wystarczające i oczywiste. Nie zadawałam się z żonatymi facetami, a będąc mężatką ogólnie w tym kontekście nie zadaję się z mężczyznami. Ale co ma w głowie człowiek, dla którego etyka jest pustym słowem?”, pyta projektantka. Zwróciła uwagę, że oczywiście gdy związek jest nieudany i miesza się w niego trzecia osoba, to nowa relacja ma szansę udać się. Jednak często „nowi mężowie lub żony powielają po czasie role poprzedniej połówki”. „Nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu. Nieważne jak jest , jeżeli jest beznadziejnie i nie da się już nic uratować, to odejdź i uwolnij siebie jak i drugiego człowieka z godnością dla niego i honorem dla siebie”, apelowała Minge. Dlaczego Ewa zwróciła uwagę na trójkąty miłosne? Jak czytamy, refleksja naszła ją podczas oglądanych kabaretów o zdradzanych i zdradzających. .„Co do mojej płci... kobieta z klasą nie rusza cudzego choćby z diamentów był i nici księżycowych utkany. Jak pójdzie „na bok” możemy być pewne, że całe te „skarby” to falsyfikat. Żadna z nas nie jest na tyle wyjątkowa, aby takiego powstrzymać przed kolejnym razem. Panowie niech wypowiedzą się sami, bo jak napisałam wyżej, trzeba dwojga do tego tańca godowego”, zakończyła Ewa Minge. Czy myślicie, że Ewa miała kogoś konkretnego na myśli? My mamy nadzieję, że nie. I życzymy Ewie kolejnych bajkowych lat u boku ukochanego. Fot. East News Fot. Facebook Ewy Minge @
Proszę nie okaleczaj negatywach emocji, chwilowy upust bólu, który zostawi ślady na swoim ciele nie jest tego wart. Ślady zostaną z tobą na zawsze, a nie pozwolą zapomnieć o bólu, jakim przeżywałeś. Psychiatra zalecił: chodzenie na spacery, rysowanie czegokolwiek na kartkach czy targanie gazet. Chociaż spróbuj to zastąpić, proszę.
#61 Kicia Skąd:Warszawa-Targówek Napisano 31 styczeń 2005 - 16:51 Kto nie idzie do przodu, ten się cofa. 0 Bądź jak ptak, który, gdy siada na gałęzi zbyt kruchej, czuje, jak spada, lecz śpiewa dalej, bo wie, że ma skrzydła. — Victor Hugo Do góry #62 Minutka Napisano 31 styczeń 2005 - 21:06 Nie mozesz zatrzymac zadnego dnia, ale mozesz go nie stracic. 0 Do góry #63 Minutka Napisano 02 luty 2005 - 18:17 Pamiętaj: Nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu. Przesłanie to detykuje mojej byłej koleżance, która uprzyksza mi moje życie. (flipa) 0 Do góry #64 Kicia Kicia Skąd:Warszawa-Targówek Napisano 03 luty 2005 - 16:50 "Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera"Władysław Grzeszczyk 0 Bądź jak ptak, który, gdy siada na gałęzi zbyt kruchej, czuje, jak spada, lecz śpiewa dalej, bo wie, że ma skrzydła. — Victor Hugo Do góry #65 malinka malinka Widz Użytkownik 1 postów Napisano 05 luty 2005 - 14:13 Życie to raj, do którego klucze są w naszych rękach. Fiodor Dostojewski 0 Do góry #66 Kicia Kicia Skąd:Warszawa-Targówek Napisano 12 luty 2005 - 11:59 Aliena nobis, nostra plus aliis placent - cudze bardziej podoba się nam, nasze innym. 0 Bądź jak ptak, który, gdy siada na gałęzi zbyt kruchej, czuje, jak spada, lecz śpiewa dalej, bo wie, że ma skrzydła. — Victor Hugo Do góry #67 Minutka Napisano 13 luty 2005 - 13:57 Bardziej mowa dokuczy, niżeli uczynek. 0 Do góry #68 Kicia Kicia Skąd:Warszawa-Targówek Napisano 13 luty 2005 - 15:00 Zły los dni wydłuża, a pomyślny je skraca. (łacińskie) 0 Bądź jak ptak, który, gdy siada na gałęzi zbyt kruchej, czuje, jak spada, lecz śpiewa dalej, bo wie, że ma skrzydła. — Victor Hugo Do góry #69 Minutka Napisano 13 luty 2005 - 18:26 Bieda i nadzieja to matka i córka. Jak długo pamięta się o tej drugiej, zapomina się o pierwszej. 0 Do góry #70 Kicia Kicia Skąd:Warszawa-Targówek Napisano 14 luty 2005 - 19:37 Kto się wszędzie czuje jak w domu, nigdzie nie jest u siebie. 0 Bądź jak ptak, który, gdy siada na gałęzi zbyt kruchej, czuje, jak spada, lecz śpiewa dalej, bo wie, że ma skrzydła. — Victor Hugo Do góry #71 Minutka Napisano 15 luty 2005 - 18:39 Choć rada dobra, zważaj, kto ją daje. 0 Do góry #72 Kicia Kicia Skąd:Warszawa-Targówek Napisano 29 marzec 2005 - 18:55 Bezużyteczną rzeczą jest uczyć się, lecz nie myśleć, a niebezpieczną myśleć, a nie uczyć się niczego. (chińskie) 0 Bądź jak ptak, który, gdy siada na gałęzi zbyt kruchej, czuje, jak spada, lecz śpiewa dalej, bo wie, że ma skrzydła. — Victor Hugo Do góry #73 Kicia Kicia Skąd:Warszawa-Targówek Napisano 04 maj 2005 - 23:10 Być wolnym, to móc nie kłamać. Albert Camus 0 Bądź jak ptak, który, gdy siada na gałęzi zbyt kruchej, czuje, jak spada, lecz śpiewa dalej, bo wie, że ma skrzydła. — Victor Hugo Do góry #74 Kicia Kicia Skąd:Warszawa-Targówek Napisano 16 maj 2005 - 23:01 "Kłamstwem można niekiedy zajść daleko, ale nie można wrócić." Tadeusz Kotarbiński 0 Bądź jak ptak, który, gdy siada na gałęzi zbyt kruchej, czuje, jak spada, lecz śpiewa dalej, bo wie, że ma skrzydła. — Victor Hugo Do góry #75 Gość_konto_skasowane_* Gość_konto_skasowane_* Gość Napisano 18 grudzień 2005 - 01:42 Kłamie aż mu dym uszami idzie.. 0 Do góry #76 Kicia Kicia Skąd:Warszawa-Targówek Napisano 19 grudzień 2005 - 02:40 Królestwo kłamstwa nie jest tam, gdzie się kłamie, lecz tam gdzie się kłamstwo akceptuje. Karel Čapek (1890-1938) 0 Bądź jak ptak, który, gdy siada na gałęzi zbyt kruchej, czuje, jak spada, lecz śpiewa dalej, bo wie, że ma skrzydła. — Victor Hugo Do góry #77 jarmick Napisano 19 grudzień 2005 - 08:45 "Kłamstwo powtarzane po tysiąckroć staje się prawdą" - Goebbels 0 Do góry #78 Kicia Kicia Skąd:Warszawa-Targówek Napisano 19 grudzień 2005 - 11:29 Najniebezpieczniejsze kłamstwa - to prawdy nieco zniekształcone. Georg Lichtenberg 0 Bądź jak ptak, który, gdy siada na gałęzi zbyt kruchej, czuje, jak spada, lecz śpiewa dalej, bo wie, że ma skrzydła. — Victor Hugo Do góry #79 Gość_Karina_* Gość_Karina_* Gość Napisano 19 grudzień 2005 - 13:09 Kłamstwo bywa logiczniejsze niż prawda S. Kisielewski 0 Do góry #80 Gość_konto_skasowane_* Gość_konto_skasowane_* Gość Napisano 23 styczeń 2006 - 16:10 "Patrz więc, żeby światło, które jest w tobie, nie było ciemnością." - Łk 11,35 0 Do góry
– Wiele kobiet w show-biznesie próbuje ukrywać swój wiek. Pani nie tylko mówi o nim głośno, ale też zdecydowała się napisać i zdradzić nieco więcej na temat życia dojrzałej kobiety. Skąd taki pomysł? – Kiedyś bałam się, że po „50” stanę się straszną starą babą, której już nikt nie będzie chciał, bo będzie wypalona zawodowo, dzieci opuszczą dom i założą własne rodziny i nikogo przy moim boku nie będzie. Obawiałam się samotności, ale na szczęście czarny scenariusz się nie spełnił, a przez złe myśli przebił się jednak mój optymizm i postanowiłam, że nie tylko się nie załamię, ale też pokażę wszystkim, że po przekroczeniu tej magicznej daty można naprawdę fajnie żyć. Pozbierałam w całość doświadczenia własne, cenionych przeze mnie osób oraz to, co przeczytałam, i wydałam książkę „Piękna 50–tka”. Zaplanuj podróż wyłącznie dla kobiet – Nieśmiało zapytam, czy w pani życiu jest już taki człowiek? – Pojawił się ktoś, dzięki komu znów częściej się uśmiecham i chce mi się więcej. To początek naszej znajomości. Razem odkrywamy piękno świata. Połączyły nas wspólne pasje, być może niebawem uda nam się zrobić razem coś zawodowo, bo Tomasz choć jest związany z branżą technologiczną, jest też fotografem. – Czy obecna miłość jest tak samo szalona jak ta pierwsza? – Jest inaczej, bo wiem już, jaka jestem, wiem, czego mogę się po sobie spodziewać. Nie mam już obaw, że coś mogłoby się nie ułożyć, bo wiem, jak postępować w związku, by być dla siebie nawzajem podporą. Nie martwię się już na zapas, nie mam obaw, że może ja się nie sprawdzę. Mam więcej swobody i pewności siebie, i rozsądku. Moja romantyczna dusza znalazła równowagę w życiowym doświadczeniu. Jest wzajemna akceptacja, zaufanie i obopólna chęć, by razem coś budować. Nie będę jednak za dużo opowiadać o naszym związku, ponieważ – jak zauważyłam – miłości z pierwszych stron gazet szybko się wypalają. Raczej nie pokażemy się na okładce żadnego kolorowego pisma. – Seks w dojrzałym wieku w naszym kraju wciąż budzi kontrowersje. Jedni mówią, że wciąż są aktywni fizycznie w tej sferze życia, inni ich krytykują. Jakie jest pani zdanie w tej kwestii? – Seks to bardzo ważna sfera naszego życia, ale nie można robić niczego wbrew sobie i swoim przekonaniom. Jedyną granicą, która może zaistnieć, to zasady szacunku do drugiej osoby i przyzwoitości ogólnej. Gdy jest miłość, jest i pożądanie – tu nie ma bariery wieku. Poza tym skoro i tak nie możemy cofnąć czasu, to trzeba jak najlepiej i najbardziej pomysłowo wykorzystać to, co się ma. Ważne, żeby być z kimś, kto ma czystą kartę, nie ma rodziny, którą porzucił, bo chciał coś zmienić albo akurat przeżywał kryzys wieku średniego i szukał młodszej. Czasem kobiety zadają się z mężczyznami, którzy mają już swoją bogatą przeszłość, a potem są zdziwione, że zostały potraktowane tak samo jak poprzedniczki. Jest stare powiedzenie, że nie zbudujesz własnego szczęścia na cudzym nieszczęściu. To jest prawda.. Jeśli jednak nie ma takich przeszkód i nie cierpi przez nas inna kobieta czy dziecko, to miłość po „50” może być tak samo piękna jak ta w wieku 20 lat. Staram się żyć według dekalogu. Tam są zawarte podstawowe prawdy życiowe i przepis na to, by nie komplikować życia sobie i innym. – Wiem, że jest pani osobą głęboko wierzącą. Sprawy związane z Kościołem są u nas w kraju różnie odbierane. Nie boi się pani czasem podejmować tematów związanych z religią? – Uważam, że należy wystrzegać się religijności na pokaz, ale jeśli wiara jest autentyczna, to przecież staje się częścią naszego życia. Ma wówczas odzwierciedlenie w czynach, dlaczego więc miałabym się jej wstydzić? Nikogo nie ewangelizuję na siłę i nie epatuję religijnością, ale gdy ktoś pyta mnie o mój sposób na życie, to uczciwie mówię, że opiera się on na wierze w Boga. Staram się być dobrym człowiekiem. Córkom także przekazuję te wartości, w które wierzę. Modlitwa nieraz pomogła przetrwać mi trudne chwile. Zakazany kult Santa Muerte. Dlaczego Watykan zabronił czcić Świętą Śmierć? Rozmawiała Martyna Rokita
#2 To nie jest Twoje dziecko, więc nie można wymagać, żebyś je kochała. Pomyśl sobie, że dziecko nie wybiera rodziców, traktuj tego chłopca jak osobną jednostkę. Znajdź coś co daje Wam radość we wspólnym czasie i Was zbliży. Niestety Twój partner zawsze będzie miał dziecko i tego nic nie zmieni. Albo to zaakceptujesz albo ten związek w końcu się rozpadnie. #3 Po pierwsze: Wiążąc się na mężczyzną z dzieckiem wiedziałaś na co się piszesz więc o co masz pretensje? On jest ojcem, tatą, opiekunem, ma być wzorem dla dziecka czy tobie się to podoba czy nie. Jeśli mama dziecka nie życzy sobie aby miał z Tobą kontakt dlaczego tego nie uszanujesz? Jak to "Maly niestety nie zniknie" ...brzmi jak z 997...Czy tata wie, że tak o jego dziecku mówisz i myślisz? Dziwisz sie matce, że utrudnia kontakt? Ja nie! Na jego miejscu dawno bym od egoistki uciekła A nie tkwiła w związku. Przykre to jest kiedy czyta się..z postu bije egoizm i nastawienie na branie. Nie chcesz nic dać nikomu, nawet mężczyźnie o którym mówisz że kochasz. Nikt nie wymaga od Ciebie miłości i matkowania dziecku ale wypowiadanie się w takim tonie o relacji ( o którą jesteś zazdrosna ) ojca z synem jest nie do przyjęcia. #4 Po pierwsze: Wiążąc się na mężczyzną z dzieckiem wiedziałaś na co się piszesz więc o co masz pretensje? On jest ojcem, tatą, opiekunem, ma być wzorem dla dziecka czy tobie się to podoba czy nie. Jeśli mama dziecka nie życzy sobie aby miał z Tobą kontakt dlaczego tego nie uszanujesz? Jak to "Maly niestety nie zniknie" ...brzmi jak z 997...Czy tata wie, że tak o jego dziecku mówisz i myślisz? Dziwisz sie matce, że utrudnia kontakt? Ja nie! Na jego miejscu dawno bym od egoistki uciekła A nie tkwiła w związku. Przykre to jest kiedy czyta się..z postu bije egoizm i nastawienie na branie. Nie chcesz nic dać nikomu, nawet mężczyźnie o którym mówisz że kochasz. Nikt nie wymaga od Ciebie miłości i matkowania dziecku ale wypowiadanie się w takim tonie o relacji ( o którą jesteś zazdrosna ) ojca z synem jest nie do przyjęcia. No wlasnie nie widzialam jak to bedzie, gdy patrzy sie na innych wyglada to o wiele latwiej. Poczatkowe nastawienie bylo pozytywne. Mam unikac spotkan rodzinnych i dziecka jak ognia, to wedlug Ciebie ojciec nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie? Nigdy bym nic malemu nie zrobil, litosci. Ojciec wie jakie to trudne dla mnie, a matka utrudniala kontakt bo nie chciala zebym zastapila mu mame, i bala sie ze bede miala lepszy kontakt z jej synem niz ona sama. Rozumiem Twoja reakcje, najwidoczniej nigdy nie bylas w podobnej sytuacji. #5 Moze nie powinnam pisac, bo nie bylam w podobnej sytuacji, ale dziewczyny wyzej nie zwrocily uwagi na jedną rzecz. Jestes w tym zwiazku okolo roku? Sama piszesz, ze Twój chlopak te 3 lata temu zachowal sie niewlasciwie, starajac sie o dziecko i że związek z matką dziecka przetrwal tylko ok. 2 lata (9 m chodzenia+ 9m ciazy + 6m po porodzie, tak?) Jeśli to się zgadza, to wlasciwie nie powinnas dziwić sie ani ex, ani teściowej, że są hmmm niechętne? Ostrożne? Dlaczego miałyby wierzyć, że nie jesteś chwilowym romansem i że nie będzie po Tobie jeszcze 5 nowych "cioć"? Wiem, że jak się jest zakochanym, to wszystko wydaje sie wspaniałe i na wieczność, ale potem wspólne życie weryfikuje, czy rzeczywiście tak będzie. Dodatkowo Twój chłopak jest w przełomowym momencie życia, bo kończy studia, będzie musiał uniezależnić się od swojej matki... Szczerze mówiąc, myślę, że wzięłaś na siebie odpowiedzialność za problemy, które on powinien rozwiązywać. Masz prawo mieć burzę emocji z tym związaną, ale sytuacja wymaga więcej rozsądku niż zwykły związek 25-latków, bo jest już dziecko. Przemyśl, co jest dobre dla Ciebie, a czego zaakceptować nie możesz. I gdzie jest w tym miejsce na dziecko (a moze i na wasze wspolne dzieci), bo ono już niesie niezawiniony przez siebie ciężar w postaci rozpadu związku rodziców. #6 To nie jest Twoje dziecko, więc nie można wymagać, żebyś je kochała. Pomyśl sobie, że dziecko nie wybiera rodziców, traktuj tego chłopca jak osobną jednostkę. Znajdź coś co daje Wam radość we wspólnym czasie i Was zbliży. Niestety Twój partner zawsze będzie miał dziecko i tego nic nie zmieni. Albo to zaakceptujesz albo ten związek w końcu się rozpadnie. Wiem ze bedzie mial dziecko i wiem ze musze to zaakceptowac, niestety nie jest to latwe Moze nie powinnam pisac, bo nie bylam w podobnej sytuacji, ale dziewczyny wyzej nie zwrocily uwagi na jedną rzecz. Jestes w tym zwiazku okolo roku? Sama piszesz, ze Twój chlopak te 3 lata temu zachowal sie niewlasciwie, starajac sie o dziecko i że związek z matką dziecka przetrwal tylko ok. 2 lata (9 m chodzenia+ 9m ciazy + 6m po porodzie, tak?) Jeśli to się zgadza, to wlasciwie nie powinnas dziwić sie ani ex, ani teściowej, że są hmmm niechętne? Ostrożne? Dlaczego miałyby wierzyć, że nie jesteś chwilowym romansem i że nie będzie po Tobie jeszcze 5 nowych "cioć"? Wiem, że jak się jest zakochanym, to wszystko wydaje sie wspaniałe i na wieczność, ale potem wspólne życie weryfikuje, czy rzeczywiście tak będzie. Dodatkowo Twój chłopak jest w przełomowym momencie życia, bo kończy studia, będzie musiał uniezależnić się od swojej matki... Szczerze mówiąc, myślę, że wzięłaś na siebie odpowiedzialność za problemy, które on powinien rozwiązywać. Masz prawo mieć burzę emocji z tym związaną, ale sytuacja wymaga więcej rozsądku niż zwykły związek 25-latków, bo jest już dziecko. Przemyśl, co jest dobre dla Ciebie, a czego zaakceptować nie możesz. I gdzie jest w tym miejsce na dziecko (a moze i na wasze wspolne dzieci), bo ono już niesie niezawiniony przez siebie ciężar w postaci rozpadu związku rodziców. Byla mojego chlopaka byla jego pierwsza dziewczyna, miedzy nia a mna z nikim sie nie spotykal. Jak go poznalam to mowil ze sie bal ze juz zawsze bedzie sam bo wie ze nikt nie chce byc w zwiazku z facetem z dzieckiem. On jest typem bardziej niesmialym wiec wiec nie wydaje mi sie aby one obawialy sie o ilosc cioc. Jego matka ciagle mowila ze sie cieszy ze jestesmy razem i to dobrze dla malego, ale potem poczula sie jakby zagrozona tym ze moj facet juz nie bedzie jej potrzebowal i ze ona juz nie bedzie miala kontroli nad tym co on i jego dziecko robia. Ex tez mowila ze mu zazdrosci ze sobie kogos znalazl. #7 To, że weszłas na to forum oznacza, że wszelkimi sposobami szukasz pomocy. Gratuluję za odwagę otworzenia się i napisania tego co czujesz. W zwiazku z tym, ze slowa sa przykre to tym bardziej, bo niejedną osobą miotają lub przynajmniej raz w zyciu odczuwala podobne uczucia ale nie uzewnetrznila sie ze syrachu przed niezrozumieniem i wrecz zlinczowaniem przez sluchaczy czy czytaczy. Współczuję Ci Twojej sytuacji. Choc masz jeszcze szansę wymiksowac sie z tego związku i wejść w zdrową relacje z kimś innym. Twój partner to ogólnie nieodpowiedzialny człowiek. Teraz tego nie rozumiesz i nie dostrzegasz ale za kilka lat przypomnij sobie ten wpis. Mężczyzna, który nadal pozostał chlopcem lub może inaczej...nadal jeszcze nim jest. Sterowany jeszcze przez mamusie choć może to i dobrze, bo to narazie jedna z odpowiedzialnych osób w tym towarzystwie i przede wszystkim działająca w interesie i dla dobra wnuka. Twój facet nie dorósł do bycia tatą. Wciaz jest zależny finansowo od swojej rodzicielki będac samym rodzicem. Nie rozumiem tego ponieważ studia niekoniecznie muszą być tu przeszkodą, a w jego sytuacji nie powinny nawet być. Żenada. Gdzie u tego faceta jaja chyba potrafi wpuszczac je tam gdzie nie trzeba i zapomina o nich kiedy trzeba. Kobieta jest około 9 misiecy w ciazy wiec miał czas zaadoptować sytuacje i wziąść odpowiedzialność za swoją rodzinę. Żal mi tego malego chłopca. Po przeczytaniu Twojego wpisu aż serce boli. Pamiętaj, że na cudzym nieszczęściu nie zbudujesz swojego szczęścia. Kiedy obudzą się instynkty tacierzynskie twojego partnera lub może juz są ale przytlumione nowym zwiazkiem wasz związek moze przechodzic poważny kryzys i ty będziesz żałowała podjętych decyzji. Weszłas w relacje juz z problemami. Nie wymazesz gumka myszka małego chłopca, który będzie zawsze częścią waszego życia, a bynajmniej życia twojego partnera. Dojrzałość wymaga od ciebie akceptacji tej sytuacji i zmiany podejścia do tego dziecka. Okaż choć ty odpowiedzialność w tym związku, bo dzieciak nie jest niczemu winny, a już na starcie jest skrzywdzony. Przykre to co piszesz o twojej relacji z tym dzieckiem. Jesli zamierzasz byc w tym zwiazky to garnij się. Nie jesteś już mała dziewczynka, a jeżeli wciąż nią jesteś to więc, a tego akurat jestem pewna, że twój D nie poradzi sobie na bank z dwójką dzieci. Bycie rodzicem nie wizę się tylko z samymi przyjemnościami o tym wie nawet ten, który nie posiada dzieci. Wchodząc w ten związek musisz się liczyć, że będziesz musiała jeżeli nie chcesz krzywdzić tego dzieciaczka dzielić swój czas spędzany z partnerem razem z tym małym. Mam nadzieje, ze nie posuniesz się do tego żeby odciągnąć i pozbawiać tego dziecka ojca, bo to będzie świadczyło o tym, że i ty nie jesteś dorosła, a jedynie w dorosłość się bawisz. Włącz empatię i wczuj się w tą sytuację gdybys to ty była tym dzieckiem. Co byś powiedziała takiemu ojcu i jego partnerce za 10 lat? Co wykrzyczalabyś im w twarz za 20 lat? A gdyby to było twoje dziecko i to ty byłabyś po innej stronie tej relacji? Gdybys to ty byla matka tego malego, ktorego ojciec spotyka sie juz z kims innym? Wczuj się w to, zatrzymaj sie i pomysl, otrząśnij i albo zaakceptuj i przestań się zachowywać jak małe dziecko albo daruj sobie i poszukaj faceta, który jest w sytuacji na miarę twojej dojrzalosci żebyście nie krzywdzili siebie wzajemnie i po drodze tez i innych. Trzymam kciuki, że dasz rade i będziecie wszyscy w zyciu szczęśliwi. #8 No wlasnie nie widzialam jak to bedzie, gdy patrzy sie na innych wyglada to o wiele latwiej. Poczatkowe nastawienie bylo pozytywne. Mam unikac spotkan rodzinnych i dziecka jak ognia, to wedlug Ciebie ojciec nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie? Nigdy bym nic malemu nie zrobil, litosci. Ojciec wie jakie to trudne dla mnie, a matka utrudniala kontakt bo nie chciala zebym zastapila mu mame, i bala sie ze bede miala lepszy kontakt z jej synem niz ona sama. Rozumiem Twoja reakcje, najwidoczniej nigdy nie bylas w podobnej sytuacji. Wygląda to ławiej, bo ludzie byli z innym podejściem może innym charakterem. Wszyscy się od siebie różnimy i różnie reagujemy na pewne sytuacje. Wczuj się w tą matkę. Prawda jest, że może być rozżalona z powodu tego, ze jej nie wyszlo w zwiazku, a teraz pojawiła się w życiu jej byłego partnera inna kobieta. Jeszcze tego nie akceptuje zwyczajnie sobie z tym nie radzi. Faktem jest, że skoro jesteś w tym związku to nie powinnaś być pomijana w rodzinnych spotkaniach. Tutaj chyba wszyscy potrzebują czasu, nie tak wyobrazali sobie, że potoczy się życie innym torem i przyniesie takie problemy na wstępie młodego życia, wejścia w dorosłość syna choćby z perspektywy matki i juz teraz babci. reklama #9 To, że weszłas na to forum oznacza, że wszelkimi sposobami szukasz pomocy. Gratuluję za odwagę otworzenia się i napisania tego co czujesz. W zwiazku z tym, ze slowa sa przykre to tym bardziej, bo niejedną osobą miotają lub przynajmniej raz w zyciu odczuwala podobne uczucia ale nie uzewnetrznila sie ze syrachu przed niezrozumieniem i wrecz zlinczowaniem przez sluchaczy czy czytaczy. Współczuję Ci Twojej sytuacji. Choc masz jeszcze szansę wymiksowac sie z tego związku i wejść w zdrową relacje z kimś innym. Twój partner to ogólnie nieodpowiedzialny człowiek. Teraz tego nie rozumiesz i nie dostrzegasz ale za kilka lat przypomnij sobie ten wpis. Mężczyzna, który nadal pozostał chlopcem lub może inaczej...nadal jeszcze nim jest. Sterowany jeszcze przez mamusie choć może to i dobrze, bo to narazie jedna z odpowiedzialnych osób w tym towarzystwie i przede wszystkim działająca w interesie i dla dobra wnuka. Twój facet nie dorósł do bycia tatą. Wciaz jest zależny finansowo od swojej rodzicielki będac samym rodzicem. Nie rozumiem tego ponieważ studia niekoniecznie muszą być tu przeszkodą, a w jego sytuacji nie powinny nawet być. Żenada. Gdzie u tego faceta jaja chyba potrafi wpuszczac je tam gdzie nie trzeba i zapomina o nich kiedy trzeba. Kobieta jest około 9 misiecy w ciazy wiec miał czas zaadoptować sytuacje i wziąść odpowiedzialność za swoją rodzinę. Żal mi tego malego chłopca. Po przeczytaniu Twojego wpisu aż serce boli. Pamiętaj, że na cudzym nieszczęściu nie zbudujesz swojego szczęścia. Kiedy obudzą się instynkty tacierzynskie twojego partnera lub może juz są ale przytlumione nowym zwiazkiem wasz związek moze przechodzic poważny kryzys i ty będziesz żałowała podjętych decyzji. Weszłas w relacje juz z problemami. Nie wymazesz gumka myszka małego chłopca, który będzie zawsze częścią waszego życia, a bynajmniej życia twojego partnera. Dojrzałość wymaga od ciebie akceptacji tej sytuacji i zmiany podejścia do tego dziecka. Okaż choć ty odpowiedzialność w tym związku, bo dzieciak nie jest niczemu winny, a już na starcie jest skrzywdzony. Przykre to co piszesz o twojej relacji z tym dzieckiem. Jesli zamierzasz byc w tym zwiazky to garnij się. Nie jesteś już mała dziewczynka, a jeżeli wciąż nią jesteś to więc, a tego akurat jestem pewna, że twój D nie poradzi sobie na bank z dwójką dzieci. Bycie rodzicem nie wizę się tylko z samymi przyjemnościami o tym wie nawet ten, który nie posiada dzieci. Wchodząc w ten związek musisz się liczyć, że będziesz musiała jeżeli nie chcesz krzywdzić tego dzieciaczka dzielić swój czas spędzany z partnerem razem z tym małym. Mam nadzieje, ze nie posuniesz się do tego żeby odciągnąć i pozbawiać tego dziecka ojca, bo to będzie świadczyło o tym, że i ty nie jesteś dorosła, a jedynie w dorosłość się bawisz. Włącz empatię i wczuj się w tą sytuację gdybys to ty była tym dzieckiem. Co byś powiedziała takiemu ojcu i jego partnerce za 10 lat? Co wykrzyczalabyś im w twarz za 20 lat? A gdyby to było twoje dziecko i to ty byłabyś po innej stronie tej relacji? Gdybys to ty byla matka tego malego, ktorego ojciec spotyka sie juz z kims innym? Wczuj się w to, zatrzymaj sie i pomysl, otrząśnij i albo zaakceptuj i przestań się zachowywać jak małe dziecko albo daruj sobie i poszukaj faceta, który jest w sytuacji na miarę twojej dojrzalosci żebyście nie krzywdzili siebie wzajemnie i po drodze tez i innych. Trzymam kciuki, że dasz rade i będziecie wszyscy w zyciu szczęśliwi. Nigdy nie pomyslalam nawet o tym zeby utrudniac mu kontakt z dzieckiem, wrecz przeciwnie To, że weszłas na to forum oznacza, że wszelkimi sposobami szukasz pomocy. Gratuluję za odwagę otworzenia się i napisania tego co czujesz. W zwiazku z tym, ze slowa sa przykre to tym bardziej, bo niejedną osobą miotają lub przynajmniej raz w zyciu odczuwala podobne uczucia ale nie uzewnetrznila sie ze syrachu przed niezrozumieniem i wrecz zlinczowaniem przez sluchaczy czy czytaczy. Współczuję Ci Twojej sytuacji. Choc masz jeszcze szansę wymiksowac sie z tego związku i wejść w zdrową relacje z kimś innym. Twój partner to ogólnie nieodpowiedzialny człowiek. Teraz tego nie rozumiesz i nie dostrzegasz ale za kilka lat przypomnij sobie ten wpis. Mężczyzna, który nadal pozostał chlopcem lub może inaczej...nadal jeszcze nim jest. Sterowany jeszcze przez mamusie choć może to i dobrze, bo to narazie jedna z odpowiedzialnych osób w tym towarzystwie i przede wszystkim działająca w interesie i dla dobra wnuka. Twój facet nie dorósł do bycia tatą. Wciaz jest zależny finansowo od swojej rodzicielki będac samym rodzicem. Nie rozumiem tego ponieważ studia niekoniecznie muszą być tu przeszkodą, a w jego sytuacji nie powinny nawet być. Żenada. Gdzie u tego faceta jaja chyba potrafi wpuszczac je tam gdzie nie trzeba i zapomina o nich kiedy trzeba. Kobieta jest około 9 misiecy w ciazy wiec miał czas zaadoptować sytuacje i wziąść odpowiedzialność za swoją rodzinę. Żal mi tego malego chłopca. Po przeczytaniu Twojego wpisu aż serce boli. Pamiętaj, że na cudzym nieszczęściu nie zbudujesz swojego szczęścia. Kiedy obudzą się instynkty tacierzynskie twojego partnera lub może juz są ale przytlumione nowym zwiazkiem wasz związek moze przechodzic poważny kryzys i ty będziesz żałowała podjętych decyzji. Weszłas w relacje juz z problemami. Nie wymazesz gumka myszka małego chłopca, który będzie zawsze częścią waszego życia, a bynajmniej życia twojego partnera. Dojrzałość wymaga od ciebie akceptacji tej sytuacji i zmiany podejścia do tego dziecka. Okaż choć ty odpowiedzialność w tym związku, bo dzieciak nie jest niczemu winny, a już na starcie jest skrzywdzony. Przykre to co piszesz o twojej relacji z tym dzieckiem. Jesli zamierzasz byc w tym zwiazky to garnij się. Nie jesteś już mała dziewczynka, a jeżeli wciąż nią jesteś to więc, a tego akurat jestem pewna, że twój D nie poradzi sobie na bank z dwójką dzieci. Bycie rodzicem nie wizę się tylko z samymi przyjemnościami o tym wie nawet ten, który nie posiada dzieci. Wchodząc w ten związek musisz się liczyć, że będziesz musiała jeżeli nie chcesz krzywdzić tego dzieciaczka dzielić swój czas spędzany z partnerem razem z tym małym. Mam nadzieje, ze nie posuniesz się do tego żeby odciągnąć i pozbawiać tego dziecka ojca, bo to będzie świadczyło o tym, że i ty nie jesteś dorosła, a jedynie w dorosłość się bawisz. Włącz empatię i wczuj się w tą sytuację gdybys to ty była tym dzieckiem. Co byś powiedziała takiemu ojcu i jego partnerce za 10 lat? Co wykrzyczalabyś im w twarz za 20 lat? A gdyby to było twoje dziecko i to ty byłabyś po innej stronie tej relacji? Gdybys to ty byla matka tego malego, ktorego ojciec spotyka sie juz z kims innym? Wczuj się w to, zatrzymaj sie i pomysl, otrząśnij i albo zaakceptuj i przestań się zachowywać jak małe dziecko albo daruj sobie i poszukaj faceta, który jest w sytuacji na miarę twojej dojrzalosci żebyście nie krzywdzili siebie wzajemnie i po drodze tez i innych. Trzymam kciuki, że dasz rade i będziecie wszyscy w zyciu szczęśliwi. To, że weszłas na to forum oznacza, że wszelkimi sposobami szukasz pomocy. Gratuluję za odwagę otworzenia się i napisania tego co czujesz. W zwiazku z tym, ze slowa sa przykre to tym bardziej, bo niejedną osobą miotają lub przynajmniej raz w zyciu odczuwala podobne uczucia ale nie uzewnetrznila sie ze syrachu przed niezrozumieniem i wrecz zlinczowaniem przez sluchaczy czy czytaczy. Współczuję Ci Twojej sytuacji. Choc masz jeszcze szansę wymiksowac sie z tego związku i wejść w zdrową relacje z kimś innym. Twój partner to ogólnie nieodpowiedzialny człowiek. Teraz tego nie rozumiesz i nie dostrzegasz ale za kilka lat przypomnij sobie ten wpis. Mężczyzna, który nadal pozostał chlopcem lub może inaczej...nadal jeszcze nim jest. Sterowany jeszcze przez mamusie choć może to i dobrze, bo to narazie jedna z odpowiedzialnych osób w tym towarzystwie i przede wszystkim działająca w interesie i dla dobra wnuka. Twój facet nie dorósł do bycia tatą. Wciaz jest zależny finansowo od swojej rodzicielki będac samym rodzicem. Nie rozumiem tego ponieważ studia niekoniecznie muszą być tu przeszkodą, a w jego sytuacji nie powinny nawet być. Żenada. Gdzie u tego faceta jaja chyba potrafi wpuszczac je tam gdzie nie trzeba i zapomina o nich kiedy trzeba. Kobieta jest około 9 misiecy w ciazy wiec miał czas zaadoptować sytuacje i wziąść odpowiedzialność za swoją rodzinę. Żal mi tego malego chłopca. Po przeczytaniu Twojego wpisu aż serce boli. Pamiętaj, że na cudzym nieszczęściu nie zbudujesz swojego szczęścia. Kiedy obudzą się instynkty tacierzynskie twojego partnera lub może juz są ale przytlumione nowym zwiazkiem wasz związek moze przechodzic poważny kryzys i ty będziesz żałowała podjętych decyzji. Weszłas w relacje juz z problemami. Nie wymazesz gumka myszka małego chłopca, który będzie zawsze częścią waszego życia, a bynajmniej życia twojego partnera. Dojrzałość wymaga od ciebie akceptacji tej sytuacji i zmiany podejścia do tego dziecka. Okaż choć ty odpowiedzialność w tym związku, bo dzieciak nie jest niczemu winny, a już na starcie jest skrzywdzony. Przykre to co piszesz o twojej relacji z tym dzieckiem. Jesli zamierzasz byc w tym zwiazky to garnij się. Nie jesteś już mała dziewczynka, a jeżeli wciąż nią jesteś to więc, a tego akurat jestem pewna, że twój D nie poradzi sobie na bank z dwójką dzieci. Bycie rodzicem nie wizę się tylko z samymi przyjemnościami o tym wie nawet ten, który nie posiada dzieci. Wchodząc w ten związek musisz się liczyć, że będziesz musiała jeżeli nie chcesz krzywdzić tego dzieciaczka dzielić swój czas spędzany z partnerem razem z tym małym. Mam nadzieje, ze nie posuniesz się do tego żeby odciągnąć i pozbawiać tego dziecka ojca, bo to będzie świadczyło o tym, że i ty nie jesteś dorosła, a jedynie w dorosłość się bawisz. Włącz empatię i wczuj się w tą sytuację gdybys to ty była tym dzieckiem. Co byś powiedziała takiemu ojcu i jego partnerce za 10 lat? Co wykrzyczalabyś im w twarz za 20 lat? A gdyby to było twoje dziecko i to ty byłabyś po innej stronie tej relacji? Gdybys to ty byla matka tego malego, ktorego ojciec spotyka sie juz z kims innym? Wczuj się w to, zatrzymaj sie i pomysl, otrząśnij i albo zaakceptuj i przestań się zachowywać jak małe dziecko albo daruj sobie i poszukaj faceta, który jest w sytuacji na miarę twojej dojrzalosci żebyście nie krzywdzili siebie wzajemnie i po drodze tez i innych. Trzymam kciuki, że dasz rade i będziecie wszyscy w zyciu szczęśliwi. Nigdy nie probowalam odciagnac ojca od dziecka. Wrecz przeciwnie, zawsze mu powtarzalam zeby stawial malego na pierwszym miejscu i spedzal z nim czas bo nie chcialam byc obwiniana za zniszczenie ich relacji. Teraz wydaje mi sie ze wszystko kreci sie tylko wokol malego. reklama #10 Maly jest w pewnym sensie przeszkoda do naszego cudownego zycia. D. chcial sie starac o pelna opieke nad malym bo jego byla zachowywala sie przez jakis czas jak stuknieta ale teraz dal sobie spokoj bo odkad dostala pismo od prawnika to sie zaczela normalnie zachowywac. Za miesiac D. konczy studia i przeprowadza sie do mnie. Widze ze jemu tez az tak nie zalezy na tym zeby spedzac z malym tak duzo czasu chociazby przez to ze juz nie chce stalej opieki i ze sie cieszy jak jest tylko ze mna a maly u dziadkow, no i mowi ze myslal ze bedzie inaczej i ze wychowywanie jest latwiejsze. Dziecko nie wybierało by być "przeszkodą". Nie możesz tak myśleć - NIGDY. Nie daj boże abyś chciała odseparować ojca od dziecka, abyś była szczęśliwa. Dziecko jest niewinne i chce mieć ojca, a ojciec nie może mieć dylematu czy woli spędzić czas z synem czy oglądać film.. Jeżeli chcecie być razem musicie znaleźć szczęście i radość ze spędzania czasu w trójkę
nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu