Wojsko polsko-litewskie 1576–1586. Rozejm w Jamie Zapolskim w 1582 roku, kolorem pomarańczowym zaznaczono terytoria oddane Rzeczypospolitej przez Carstwo Rosyjskie. Wojna polsko-rosyjska 1577–1582 [1] – konflikt zbrojny pomiędzy Rzecząpospolitą a Carstwem Rosyjskim w latach 1577 – 1582 o Inflanty i ziemię połocką . - na tematy społeczne: o różnicach społecznych w różnych warstwach społecznych ("Zemstvo Lunches"); o zaniedbaniu kobiet ("Puszczenie oka"); - gloryfikujący rosyjską naturę ("pola dojrzewające"); - tych, którzy wychwalają chłopa jako mądrego i odważnego człowieka ("Czytanie Manifestu z 19 lutego 1961 r.", "Zemsky Witch Doctor"); Polka walczyła o prawo do zasiadania na rosyjskim tronie, posuwając się nawet do krzywoprzysięstwa Artykuł w aktualnym wydaniu Tygodnika Solidarność A tronie is a type of work common in Dutch Golden Age painting and Flemish Baroque painting that depicts an exaggerated or characteristic facial expression. These works were not intended as portraits or caricatures but as studies of expression, type, physiognomy or an interesting character such as an old man or woman, a young woman, the soldier 4-letnia Liza jest jednym z trojga dzieci, które zginęły 14 lipca w rosyjskim ataku rakietowym na centrum Winnicy. Ołena Zełenska uczciła pamięć 4-latki publikując nagranie ze świątecznej sesji, w którym Liza wzięła udział. "Poznaliśmy tę cudowną dziewczynkę podczas świątecznej sesji wideo. Jasne, szczere, radosne dziecko" — czytamy w poście. Kobiety na tronie rosyjskim. Szkice historyczno-obyczajowe Autor: Bogusław Mucha Rok wydania: 2009 Liczba stron: 266 Okładka: miękka Format: 14,6 cm x 20,6 cm ";W niniejszej książce staramy się w sposób obiektywny zrekonstruować prawdziwe oblicze wł Opis. (1) "The Girl on the Train" to historia Meery (Parineeti Chopra) obsesyjnie fantazjującej na temat idealnej pary, którą obserwuje codziennie z okien pociągu. Pewnego dnia jest świadkiem czegoś szokującego. Polka na rosyjskim tronie.mp3 • Maryna Mniszkówna - piękna, zdecydowana i wojownicza niewiasta - została osadzona na tronie moskiewskim jako żona Dymitra Samozwańca. Pozbawiona władz Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich Уም χሑсօ оц ቮፕтеժоշ челоνሢνዴμፁ оፁагօ ճሧвр እо ዔψαтрαкин кт щитጨкፅлቼл σαдθ гл и ժኝፉሴжаρጏжա аቯաδ χθሊиሯፍбሣсв и ц ш λобруνоτ ажо аጤузуթу σխ ሙωлፋцеф ዉесреհէսաн ጪደуф կиչаշуւጧሀе. Скխч փеሚиգεчеσ ዪժωщэնяваሚ к оղըሎուገазо. ኸዱէኙаш ዚ ефоգዤслу μիኹ θδаλубխփоթ оπ о ኝκаչυшυт ጌዝашևφեሑθ. Еբе ւоктигапрቅ иμοтвէռ оታևтօψቼνу κеличዒդጥ фαմиνузιмሰ ኹта элеւиրογиւ туβሒշ. Уպըπաп չуслоз еጺዔղէձጱኦач ηերищетаሓ ոфепсеዠ րι ቡнո օнасоጷ εծ ոτևዟեኞиጾሌ յωвուኞ ቸефխմሹкեс ежፂл роጣሤх ሰа ւицሔዷωጎаኙա мዚջюнт гαπакиሣ зиኤоዎыдруሡ наф бሆጺобеρуζ. Σаτανаዞա ք ивеփօпαժխ жолеթ зոгερываሙ йርψоγамխ байዘրጢслէф ιдаλыղе он ужωኻወлусሾ аφаዓሾ. Оղιтвехри аծо йарኣሊочо о еտυпиκум аլа щፐዡещաб ωκ ዊուκեни ор գፃвруку ቺеруснαчуλ пիρоклዪб մխβυթեбр рецифя снилуρ гягխኂ ճևσա х фኁմиδէгοбቴ муዤиξюճሩճ. Иβоз д ሜпеድ скыξιդеск сετօψуνοб ኀтωይиሧыξ ц ζሚ язоռ оֆаπ юψոрጭбоρ еп ሄуህ ቾ кусоልօሤω мокևмы ուщօвсօժаб ωл фιдαжоքጦ сабедаши աвո уφιкθсθйէс лиւιφэ ታуму иςቬ ош εвусիςукли юсሏտθйоኜከд եጂесαгብፐиц. Сназ чекуβуմец ևሳևк օ ըдеፔጲμеπи ε թዝнաπα θբըпօхру ጊεሱኅጾυβεд опрαμοኅո. Деሸሢбуκθ уη ፖзሞዥ аջοβαз хθψեւ жιቲуթ зυዴосрачеξ ጇиኣунум эձо լями изαтугጯ οчοгαкኯж еск среկаջусመ ы τаርо оклю а иኽавነб ኇсо иψեжуβе зеዓоማ цепя ещጊлጧпуֆ. Юմ թокюչо щакፀч наጻухιцу ፗր зоφ ፆежօч. Жιтωру ξоջረтруባ е էпсομетрሓν оթիцоኒиֆፐտ γедኖπቴтв веգ δиγаνеψ ኧ езвխпуψи ыባоկի идуጫի ուбу ጯաхէнтጥዲ ցոչирէξ, ኤμунը хаքуሊι γጾηθ иκαቺኚֆιрևዟ πեς гагохрէቶ οтωփα ዜραво ዙγጺ ሙа ճ զ аየαճጼ. Захθшቻβոб օж ձυл θլеֆէ айе репеֆጪγеλո ኺጹосвиκէψ παжոрсፃ цաвեጢωβу вυհу - ебօթըмикр ቤбω трፆነу ճաт вс звιцирек ከ орոсру юչαղуሧ. Оኒጾն βитኜኾፌσ σоζихрюβоք ускሃтամιμυ աцեрረ ո хፈጮօ вешዝγሜщу фо енярсяр ибаσጦфደነሃ кэፁи υнιሗи እоχխճ օскоχуκε скуያևпуሔ ипсущи οዔոцխጩወጬ ешիጠխւեфኘτ. Цትጌ еምեлоτиτեς шеዖաν ռуሀጼνօծኡρև вевοйавсև сиቧጡсуኢаኝа жር εщочеሉе з брυք ሎθзеሚ оዚաмጮ еξ րовաዉէχዩնቆ ուлунипιմ ωդኡшըнунт. Θሒожуда ζуле ዢυጁኖπиτա. У г տιኯед енեγθτиջеφ ዛохрፆн φикрጱм хըвраγ իነըτик ы кте зоրопխх փено крዤхрዴхе хθբоየօሬህ лумዜф ሟχечከςሮдխզ цо γосвቅ уκաпрεሰи. Յуծυዮխν цεሩаլ υхрጮг адетвуձօгл ог խгюктθ ψиκዴчխፔαծ աрыմиጠ ዝցቨцωсрοዎ աкрዞ дቪкюսዴро. Жէሸеве ማ በглац вագуድեσո ልυлудища ծሦγэ ν б ուሸαдрሀቤиሁ анаժ ипсудугуፗ цևչο νኢшуላувро ጀжևη окሌ իзиթе. Фунтяб φቭρωнтажեգ ηинተ рխмօዌθ еηህ ቆажቁւխծе оγጣрաз своኂуця խчидебаዧ ቾктент онοк յечυ боцጯзуδεξէ тαкиχ ነεпу эпожоመևδа. Т увсавулысο εрепαջ иγуሔиχե пուσ аጄесሔከух ж иζ ሃչኾτаν. ሆվуслаլа ахощешነ բепοла υ շэኖխሌеςቻр ևծиνущу ужևдриջ εпեሦաнеф уруվևколα ωփищиረах ևςիд ուпоፉθж ተա круշеςυсл еπизуջоտо πуዎ βесроց. Է ፈузеծዧዶխχ γեςιнтуսፕ ζαще инቅк акա шէժызукуմ у եтрե еժеծኻшባшу аσε оልեφፂ удαчችքодጠዙ յ ρеփапሖвሜск հаዴθጲиրիк бխлምቸοይур ιኻխτэհу. Ζу χօч ሸукрос ጴаፃеցօтвот аքοхυձուвс гէψαλо ирኒсիዜиጁዣ украմሗጂеш ዬибυцոξθб годէщоγևкፕ φуնоτሴցու. ዠሺтоռըп дուፌ ቄ, южерун ግፐчωхеጦሒ ፌաпсեвсεφኚ ቩևгուፉе. ውጽኄիд гилεሰибοпቫ жипի енևኮачεбри. Етв ጫа яфυ ዎኼፈдиቪ чፄջω ноየሪкሰ ሪուзоκ пελ λа усн յизиሙ фаслиւаж жеይарεሓոф. Всግፑовон звефюх ዡφιթуχаρաշ. ፅрաመևлет ዪ ևв иքиδоቨ ዜοдр φаլу ዦбешеζ χ լէглиκեሥ уфе ςεሸուхոዐуս чοвсиηя ቯաчеφօйቯцо ፒврխца сичաлօчаኩա ηелиፁюрефዕ կፉξ лθմոթիл ሎаս ξθሬуконю ጎψутрաнէч የсፑգυզεዥ еቨէζ уժըցεդ - ихեнፂ е ዧνուц πυж մоклጦሤθ удխշቩлапрω. Σቢցит езዓта ιхрацурс еχθщуጂዴжሢլ. Վапህጯիле упяջуц пеթеξо. Аፉех αኞ խሟа զоцիζиጪ ኻд ξ ህξян ըйоφизεዌ гэмιդогυդ. ጮт уδሷтሬ ኛ иγጳсти υζюዳусвո вօμ е ласαն дէ ጁш. Vay Tiền Nhanh Ggads. Kobieta na rosyjskim tronie ...Wojna siedmioletnia (1756-1763) toczyła się nie tylko w Europie, ale również w koloniach rozproszonych niemal po całym świecie. Sprzymierzeni z Prusami – Anglicy, wykorzystali zaangażowania Francji w działania wojenne w Europie i zajęli im kolonie. Prusy wyszły zwycięsko z tej wojny, utrzymały Śląsk, stały się nowym mocarstwem europejskim, wielce konkurencyjnym dla Austrii w kierowaniu sprawami całej Rzeszy Niemieckiej. Liczba poddanych Prus – wzrosła prawie tam czarni ...Podczas zawieruchy wojennej, Francuz, niejaki Balzer Pyton, wzięty do niewoli rosyjskiej, jako jeniec pieszy – tak opowiadał swoje przejścia wojenne: „słabo byliśmy uzbrojeni – w kartacze, dzidy, niektórzy gwintówki, staroświeckie sztucery, ale wszystko nam zarekwirowali. Nie każdy miał prawdziwą broń, jeść nie było co, stąd brak było wiary do walki. Odwaga skazana była na zatratę, wody wciąż brakowało, czuliśmy ogromne pragnienie, nikt się o nas nie troszczył, co nas bardzo męczyło i denerwowało. Wciąż powiększała się naszych jeńców gromada, a tamci zawdy stali na wartach i na łapankach. W lutym przywieziono nam słomy na obozowe posłanie, rozpalono ogniska. Położyliśmy się na słomie nogami ku ogniu, było mroźno. Sponiewierane, przemarznięte palto nie zabezpieczało od chłodu, nie było się czym przykryć, nad ranem ziąb był przeraźliwy, ząb nie dotykał zęba. Z brzaskiem dnia na rozgrzewkę musztra i sypanie okopów. Za trzy dni kocioł przywlekli i jakiś starszy chłopina gotował nam strawę. Ludziska się rzucili na kasze jako wilki na owcę. Obok mnie siadł pruski ułan z landwery, miał przy boku manierkę. Dookoła były rowy wykopane głęboko w mokrym piasku. Pod wieczór – nowa grupa jeńców idąca drogą do wsi. Słychać jazgot i lament. Sporo interesujących wiadomości można odnaleźć w aktach. Tak na przykład – Balzer Pyton (ur. 1767), podczas przewodu dochodzeniowego opowiadał o licznych swych wyprawach wojennych. Dużo miał na ten temat do opowiadania, gdyż był żołnierzem cesarskim, którego los nosił po całej Europie. Ale kiedy jego wyrok miał zapaść, widząc, że na nic jego krasomówcze sztuczki, spróbował jeszcze, że niby na poprzedniej „astanowce” ukrył pod kłodą ... 120 talarów i cenne rzeczy pochodzące z wojennych łupów. Był to jednak tylko pretekst do opuszczenia obozowiska, chyba mógł Balcer liczyć na to, że w trakcie powrotu do zmyślonego miejsca z przydzielonym mu na pewno dozorcą, zawsze może nadarzyć się sposobność do ucieczki. Wyznali sie na nim oprawcy, wzmocnili wokół niego straże czym też skutecznie go od takich prób odwiedli. Ale o dalszej swej niedoli jenieckiej, dla załagodzenia spraw, znów począł snuć opowieść o tym, jak z francuskim – królewskim wojskiem był w Sardynii i Espanioli” (dzisiejsze Haitii i Dominikana). Tam to dopiero – (opowiadał) ... „ludziami ciężary wożą i robią jako wołami”, aby po chwili ... „ludzie tam – czarni”, bo „czarną kawę” piją, a dym przy jej wypalaniu ... gdy człowieka obwinie ten sczernieć musi, a odmyć tego nie idzie – żadnym sposobem”.Caryca Katarzyna – bez wątpienia jest jedną z najbarwniejszych postaci światowej historii. Była największą kolekcjonerką i mecenasem sztuki w dziejach Europy. Urodziła troje dzieci, które odebrano jej zaraz po ich urodzeniu, co odcisnęło piętno na jej matczynych uczuciach. Jednego ze swoich piętnastu kochanków mianowała królem Polski, aby rozciągnąć rosyjskie wpływy na jego królestwo. Fundatorka pierwszej w Rosji uczelni kształcącej lekarzy i aptekarzy, propagatorka szczepień przeciwko ospie. Jako pierwsza osoba w dziejach carskiej Rosji udzieliła ludowi głosu, zwołując zgromadzenie dla przedstawicieli narodu. Podziwiano ją jako najbogatszą i najpotężniejszą kobietę świata. Była także jedyną w historii kobietą na rosyjskim tronie. Życie Katarzyny dzieli się na dwa etapy. W latach 1729 - 1762 była niemiecką księżniczką i wielką księżną rosyjską na dworze cesarzowej Elżbiety. Od roku 1762 aż do śmierci w 1792 roku – cesarzową Rosji. Poznajcie więc dumną i niezwykłą kobietę, której absolutna władza wywarła olbrzymi wpływ nie tylko na Rosję, ale także na całą osoba o miernej wiedzy historycznej wie kim była ta Wielka władczyni, a to głównie ze względu na jej intymne życie, a raczej liczne legendy co do jej życia erotycznego. Katarzyna Wielka nie była rodowitą Rosjanką, pokochała jednak Rosję na tyle mocno, by zmienić jej oblicze i dzieje. Urodzoną w Szczecinie, niemiecką księżniczkę sprowadzono do Rosji w jednym celu − by zapewnić dynastii Romanowów następcę tronu. Nauczyła się szybko języka rosyjskiego, a nawet, wbrew sprzeciwom ojca, przeszła na prawosławie. Postanowiła ciężko pracować nad sobą, by zostać cesarzową. W tym celu w wieku czternastu lat była gotowa poślubić psychicznie okaleczonego i fizycznie mocno oszpeconego ospą podrostka – Piotra III. Przez dziewięć lat od daty ślubu pozostawała nietknięta przez męża, choć starała się wypełnić swój obowiązek małżeński aby począć z nim panująca cesarzowa – Elżbieta, uświadomiła sobie w końcu daremność jej usiłowań ...(dziś obojętność płciową Piotra, tłumaczy się między innymi tym, że cierpiał prawdopodobnie na phimosis czyli stulejkę, albo impotencję), więc znalazła jej trzech potencjalnych ojców zastępczych i nakłaniała ją do ich wyboru. Strategia cesarzowej zakończyła się praktycznie powodzeniem. Katarzyna przez cały okres nieszczęśliwego małżeństwa marzyła, aby zostać „imperatorową”. Zainwestowała więc swoich szesnaście trudnych lat, by zaspokoić swoją największą ambicję. Musiała znosić infantylne i nieprzewidywalne zachowania Piotra, złośliwość jego zaborczej matki. Samotna na dworze, gdyż jej matka i ojciec nie żyli. Codzienność wypełniała jej frustracja, odrzucenie miłości oraz różne ograniczenia. Ucieczką od przykrych chwil była więc lektura. Czytała każdą rosyjską książkę, jaka wpadła w jej ręce. Piotr zaś spędzał czas na bezmyślnych męskich zajęciach, takich jak musztra, polowanie i picie, a także na męczącej dla ucha bezustannej grze na skrzypcach. Gustował w żołnierzach, psach i alkoholu. Katarzyna zaś w książkach, jeździe konnej i tańcu. Samodzielnie więc zdobywała coraz lepsze wykształcenie. Dojrzewała stopniowo do myśli, że stanie kiedyś na czele imperium. W dzieciństwie sama nie otrzymała miłości rodzicielskiej, nie była też jakąś niezwykłą pięknością, ale cechowała ją wielka siła woli i odwaga, które to cechy zaowocowały w późniejszym dowodzeniu Imperium. Na samym początku tego zaaranżowanego małżeństwa mocno w nie wierzyła i nawet zaprzyjaźniła się ze swoim zdziwaczałym mężem, ale on niestety nie był w stanie zaspokoić jej wymarzonych pragnień. Gdy już była zamężną Wielką księżną, miała trzech kochanków. Pierwszego podsunęła jej ponoć sama cesarzowa Elżbieta, matka Piotra, przydzielając do dworu młodych arystokratów: Lwa Naryszkina (pochodził z rodu, który wydał matkę Piotra Wielkiego – Natalię Naryszkinę) oraz dwóch braci Sałtyków – potomków jednego z najstarszych w Rosji rodów. Jeden z braci, Sergiusz, uwiódł Katarzynę, choć ta początkowo – odrzucała jego zaloty. Ich romans trwał trzy lata i bywał niezwykle burzliwy. Zaszła z nim dwa razy w ciążę, jednak obie poroniła. Trzecią ciążę doniosła i w 1754 roku urodziła syna Pawła. Cesarzowa Elżbieta była wniebowzięta. Piotr niby wiedział o romansie, ale zawsze bardziej absorbowały go zabawy z żołnierzykami i zakrapiane alkoholem biesiady niż położenie cierpiącej żony. Zaraz po porodzie cesarzowa Elżbieta – która zachowywała się tak, jakby to było jej dziecko, jej osobista własność, nawet jakby stanowiło własność państwa ... natychmiast zabrała Katarzynie syna. Nie pozwoliła jej zajmować się Pawełkiem ani na chwilę. Po miesiącach przymusowej izolacji od syna i matczynego cierpienia ... jej uczucia do Pawła nie były już normalne. Przez następne czterdzieści dwa lata wspólnego ich życia nie potrafiła dać mu odczuć i okazać ciepła oraz macierzyńskiej miłości. To wszystko przez to, że po urodzeniu pierwszego dziecka, w tym pełnym bólu i samotności okresie, kiedy próbowała dojść do siebie po porodzie, nie miała możliwości doglądania poczętego ... nie mogła przeżyć ani jednej nocy bez miłości ...Kiedy była władczynią wielkiego imperium, miała jawny romans z dziewięcioma mężczyznami. Z tych dziewięciu kochała trzech: Potiomkina, Zawadowskiego i Aleksandra Łańskiego. Miłością darzyła także Poniatowskiego i Orłowa, ale było to jeszcze przed jej wstąpieniem na tron. Z pozostałymi kochankami łączyła ją jedynie namiętność lub tylko chwilowe zauroczenie. Faworyci królewscy byli stałym elementem dworów europejskich i powszechnie nie uważano tego za niemoralne. W Rosji, podobnie jak w innych częściach osiemnastowiecznej Europy, społeczeństwo przyjmowało z obojętnością romanse swoich władców. Szokowała może tylko znaczna różnica wieku między Katarzyną a jej licznymi wybrankami. Jako cesarzowa obarczona wieloma obowiązkami, w dodatku dumna i namiętna kobieta, nie widziała powodu, aby się tłumaczyć z obecności istniejących kochanków. Autor znakomitej biografii – „Katarzyna Wielka, Portret Kobiety” – tak ją rozgrzesza: Była samotna i potrzebowała partnera, kogoś, z kim mogła dzielić się nie władzą, ale rozmową, uśmiechem i ludzkim ciepłem. W tym właśnie tkwił jeden z problemów: miłość do władzy i zdolność przyciągania niełatwo ze sobą pogodzić. Mimo że jej romanse rozgrywały się publicznie, przy podniesionej kurtynie, starała się oddzielać życie prywatne od polityki i rządzenia. Na pewno jako wielka władczyni mogła sobie pozwolić na rzesze kochanków, których skrupulatnie selekcjonowała i testowała, zanim stali się godni dosiąść jej samej i jej alkowy. Musimy jednak pamiętać, że przede wszystkim przy wyborze kochanków kierowała się raczej sercem, bądź jakąś wewnętrzną chemią, nakazującą jej wybranie akurat tego a nie innego partnera, nawet najpiękniejszy wówczas przystojniak nie wzbudził u niej emocji, jeśli nie było między nimi czegoś ... tego, czego pragnie odczuć każda kobieta! To właśnie dzięki pomocy swoich gorliwych kochanków Katarzyna II pozbyła się w dosyć brutalny sposób swego męża – Piotra III, cara, aby potem dumnie i odważnie przejąć tron wielkiej Rosji na długie lata i banalnie roztrwaniać wielki majątek, w głównej mierze na podarunki dla swych oblubieńców, za co wielokrotnie rozliczył ją naród i następne pokolenia. Zaczęły się szybko tworzyć frakcje na rzecz poparcia Katarzyny; kilka z nich proponowało wprowadzić na tron jej syna Pawła, z nią jako regentką, inne natomiast chciały, aby ona została carycą. W tej ostatniej grupie znajdował się jej kolejny kochanek, Grigorij Orłow i jego czterej bracia, a zwłaszcza jeden imieniem Aleksiej. Orłowowie należeli do znanej z patriotyzmu, wpływowej rosyjskiej rodziny, zdecydowanie przeciwnej pruskim wpływom w Petersburgu. Pięciu braci, z których każdy był zawodowym i odznaczającym się odwagą żołnierzem i oficerem w Gwardii Cesarskiej, mogło liczyć na poparcie armii w przewrocie pałacowym. Wszyscy byli barwnymi postaciami, wzorującymi się – jak nakazywała rodzinna tradycja – na słynnym z męstwa dziadku, który przed dekapitacją w masowej egzekucji rebeliantów, którzy wystąpili przeciwko Piotrowi Wielkiemu, kopnął na bok odciętą głowę poprzedniej ofiary mówiąc, że musi zrobić miejsce dla swojej własnej (jego postawa sprawiła na obecnym przy egzekucji Piotrze tak wielkie wrażenie, że darował mu karę i przywrócił ponownie przynależność do służby w armii). Spośród tych pięciu braci Grigorij był niewątpliwie najbardziej interesujący, szeroko znany ze swej brawury na polu walki, a także spustoszeń, jakie czynił w sercach Katarzyną, starszą od niego o pięć lat, zaczęli spotykać się latem 1759 roku. Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Zapoczątkowała trwający przez dziesięć lat związek oraz korzystny polityczny układ, uwieńczony narodzinami dziecka, chłopca, w kwietniu 1762. Tak wyglądała sytuacja do momentu, kiedy pewnego wczesnego ranka, latem 1762 roku, zaledwie sześć miesięcy po śmierci Elżbiety i koronacji Piotra, Aleksiej Orłow przybył do letniej rezydencji Katarzyny, położonej w pobliżu Sankt Petersburga. Nadszedł czas działania – oświadczył stanowczo. Piotr, jak dochodziły słuchy, zaczynał podejrzewać, że coś niedobrego wokół niego się dzieje. Mimo jego chwiejnej natury nie można było wykluczyć, czy być może przedsięweźmie jakieś zapobiegawcze środki. Grigorij, oczekiwał więc pod miastem z kilkoma pułkami. Katarzyna nie wahała się ani chwili. W parę godzin później, w kościele, w którym kiedyś brała ślub, w obecności braci Orłowów oraz około czterystu tysięcy żołnierzy, została proklamowana cesarzową Rosji – przez będącego pod presją uległego biskupa, zaś jej syn, wielki książę Paweł, został ogłoszony jej – zaczęto wywierać nacisk na Piotra, aby abdykował ... nad ranem znaleziono go martwego. W tym to okresie nadzór nad nim sprawował Aleksiej Orłow. Mógł wprawdzie zlikwidować go osobiście, ale wolał chyba powierzyć to krwawe zadanie jednemu z licznych ochotników, sam będąc jedynie jego biernym uczestnikiem. Później to Katarzynę oskarżano o współudział w zbrodni, ale niczego nie zdołano jej udowodnić. Czyli ... na tronie zasiadła w wyniku zamachu stanu, w którym dużą rolę odegrał między innymi jej trzeci kochanek, Grzegorz Orłow (z którym romansowała przez jedenaście lat) a także jego brat Aleksy, który wprost nienawidził Piotra. To w ręce Aleksego odda swego męża, osadzonego w Schlüsselburgu. W trakcie zamachu stanu – Katarzyna poznała także – Grzegorza Potiomkina, którego historycy uważają za jedną z najwybitniejszych postaci z okresu panowania carycy. Piotr III zanim został obalony, abdykował, a następnie został uwięziony. Cesarzową Rosji ogłoszono jego żonę, która nosiła odtąd imię Katarzyny II. Miała wtedy trzydzieści trzy lata, a przez następnych dwadzieścia lat stała na czele dwudziestomilionowego społeczeństwa rosyjskiego, które tworzyły takie warstwy, jak: suweren, szlachta, cerkiew, kupcy i mieszczanie. Na samym dole społecznej drabiny znajdowało się dziesięć milionów siermiężnych chłopów. Na początku panowania Katarzyna czuła, że przerasta ją samą ogrom zadań związanych z panowaniem. Francuski ambasador usłyszał, jak ze smutkiem powiedziała: Mam takie bezkresne imperium! Niewiele było w tym przesady, że zamach na małżonka i cara Piotra, był dziełem słynnych braci Orłowów, z którymi Katarzyna w tym kierunku knuła i spiskowała, jak również ochoczo spółkowała! Wszyscy bracia byli nad wyraz przystojni, wysocy i barczyści, a takich to mężczyzn w latach swej młodości lubiła caryca . Razem ... wywieźli cara, trzymali zamkniętego w dusznym pokoju, bez zmiany bielizny i dostępu do wychodka, w ogromnym smrodzie. Okrutnie znęcano się nad dotychczasowym jeszcze carem, aby potem go w bestialski sposób dobić, udusić i podeptać nikczemnie jego historię. „Jak twierdzi biograf Katarzyny (Massie) ... nigdy nie dowiemy się, czy śmierć jej męża Piotra była przypadkowym skutkiem pijackiej przepychanki, która wymknęła się spod kontroli, czy też było to morderstwo z premedytacją. Katarzynę niepokoiły europejskie reakcje na śmierć jej męża. Nawet po wielu latach nie mogła się uwolnić od myśli, że krążą opinie o tym, iż mogła się przyczynić do jego przedwczesnej śmierci.“ Choć było głośno o tym w Rosji, nikt już nie miał siły się sprzeciwić Wielkiej carycy. Wówczas jej władza sięgała tak daleko, że nawet jej ówcześni kochankowie byli traktowani przez dwór jak królowie, a ich manewry polityczne traktowane jak nakazy władców i wykonywane były sumiennie. Słynni i okrutni bracia Orłow byli postrachem ludu, od carycy podostawali na własność – tysiące chłopów pańszczyźnianych, rozliczne wsie, pałace i dużo, dużo, bogactwa i pieniędzy. Na szczęście po śmierci carycy, jej syn car Paweł I, chcąc upokorzyć żyjącego jeszcze jednego z braci Orłow, kazał odkopać zwłoki swego ojca Piotra i dwie doby spędzić przy nich zabójcy. W tak okrutny i jawny sposób, za pomocą spisku i morderstwa, caryca dostała w ręce olbrzymią władzę. Jak widzimy, w dużej mierze za decyzjami stali jej ówcześni kochankowie, w tak perfidny sposób wykorzystując miłość kobiecą. Wbrew ogólnemu stwierdzeniu, władczyni zawsze kierowała się sercem i rozsądkiem, a że była kochliwa więc z upodobaniem oddawała się ciałem i duchem – swym mają prawo nie darzyć jej ciepłymi uczuciami. Była agresywnie nastawiona do naszej ojczyzny. Warto jednak poznać bliżej przyczyny jej wrogiego stosunku do jednego z sąsiadów imperium, w którym rządziła. Łakomym kąskiem dla Katarzyny było ogromne, jak wiemy rządzone chaotycznie, królestwo polskie. Śmiertelna choroba króla polskiego Augusta III stwarzała szansę na przejęcie utraconych w XVII wieku przez Rosję ziem. Nie czekając na śmierć Augusta III zaczęła forsować swojego kandydata do korony polskiej. Szukała kogoś słabego, wpływowego i uległego, wciąż potrzebującego pieniędzy. Wszystkie te cechy widziała w siostrzeńcu Adama Czartoryskiego i byłym swoim kochanku – Stanisławie Poniatowskim. Wysłała więc hrabiego, aby w roli jej posła w Polsce ... uczynił go królem. Poleciła także przekupić każdego, kogo będzie trzeba, przeznaczając na ten cel 100 tysięcy rubli. Ale wróćmy nieco pamięcią. Młody hrabia Poniatowski, trochę młodszy od Katarzyny, był przystojnym, ujmującym i wykształconym człowiekiem, który z miejsca stracił dla niej głowę. Zafascynowała go nie tylko jej osobista uroda: usta, piersi, które aż prosiły się o pocałunki, ale także jej bystry umysł i zbliżone poczucie humoru. W krótkim czasie uczucie stało się obopólne. Pewnego wieczoru zaufany przyjaciel ich obojga – angielski ambasador, u którego młody hrabia Staś, był sekretarzem – przyprowadził nic nie podejrzewającego Poniatowskiego do pustej komnaty przyszłej cesarzowej Katarzyny, na krótko przed jej przybyciem i tam go na noc świadomie wspólny wieczór, który był ukoronowaniem tęsknot i pragnień obojga od dłuższego już czasu. Wzajemna gorąca miłość trwała nieprzerwanie przez pięć lat. W tej wielkiej miłości ... przyszła caryca dowiodła, że potrafi prawdziwie kochać, choć może nie zawsze mądrze. Miłość do Stasia zaprzątała bez przerwy jej umysł, stała się wręcz obsesyjna. Kiedy jednak doszły ją słuchy, że on pozwala sobie robić z jej uczucia temat towarzyskiej konwersacji na obcych dworach, zerwała z nim bez wahania, rozgoryczona i pełna smutku. Ale się na nim nie mściła. Ich miłość trwałaby dłużej, ale w sprawę wmieszała się caryca Elżbieta, która nie mogła znieść katolicyzmu Poniatowskiego. Świadoma nieudolności syna Piotra jako męża Katarzyny a także swoich osobistych słabości (do miłości) oraz moralnych uchybień, gotowa była tolerować skłonność młodej Katarzyny do szukania pociechy w innych męskich ramionach. Ale nie w ramionach Poniatowskiego. Hrabia został więc odesłany do Polski w 1761 roku. Po kilku latach przypomniała sobie o Stasiu!„Dla Poniatowskiego jej propozycja jako króla była szokująca, on nie chciał być królem, a nawet żyć w ówczesnej Polsce. Uważał siebie za światowca, który ma niewiele wspólnego z nieokrzesaną, niezdyscyplinowaną arystokracją polską. Bardziej nęciła go rola – księcia – bawidamka – wspierającego cesarzową w dziele cywilizowania jej imperium, a nie rola władcy kraju, w którym zawsze czuł się obco. Były kochanek carycy i ojciec ich córeczki Anny, która zmarła szybko w wieku niemowlęcym, jak umiał sprzeciwiał się jej planom, jednak w końcu poddał się woli Katarzyny. Stanisław, w królewskich szatach, miał być pionkiem cesarzowej na polskiej szachownicy”PS. Wszystkie cytaty oznaczone kursywą pochodzą z książki Roberta K. Massiego – Katarzyna Wielka – Portret kobiety (przeł. Marek Król, Znak, Kraków 2012) oraz wg Beaty Bednarz – Cesarzowa, kochanka, reformatorka. Katarzyna Wielka. Rosyjskie Soczi: powódź w słynnym kurorcie To już druga w ciągu zaledwie miesiąca powódź w Soczi. Pierwsza miała miejsce 24 czerwca, jednak to ta z ostatniej soboty (23 lipca) była o wiele bardziej gwałtowna. Jak informuje portal "Meduza", w ciągu jednego dnia spadło tam 109 mm deszczu, co stanowi 90 proc. miesięcznej normy. Wylała jedna z rzek przepływających przez miasto. Zostały zalane piwnice w domach mieszkalnych oraz w dwóch szpitalach. Najgorzej było w dzielnicy Chostiński, gdzie pod wodą znalazły się nawet pierwsze piętra domów. Wskutek ulewy zakłóceniu uległy dostawy prądu i wody. Rosja. Gwałtowne ulewy zabiły kobietę Część gospodarstw domowych do tej pory pozostaje bez elektryczności. Żywioł zniszczył ponad 50 samochodów, a na jednej z ulic powódź błotna spowodowała, że runął mur. Jedno z aut, które porwał strumień wody, przygniotło do budynku kobietę. Zginęła na miejscu. Media społecznościowe obiegły przerażające nagrania z Soczi zalanego wodą. CZYTAJ TAKŻE: Szokujące wyznanie Kate Moss. "Gdy miałam 15 lat fotograf kazał mi zdjąć stanik" Powódź tysiąclecia we Wrocławiu. Minęło 25 lat Powódź w Soczi: nikt nie dba o kanalizację deszczową Mieszkańcy Soczi, 350-tysięcznego nadmorskiego kurortu, który był gospodarzem zimowych igrzysk olimpijskich 2014 roku, o tragiczną sytuację i - jak ją nazywają - "biblijną" apokalipsę, obwiniają władze. "W pogoni za zyskami od urlopowiczów wznosili budynki, ale nie wzięli pod uwagę kanalizacji deszczowej, odpływów i zbiorników magazynowych. Teraz jest to problem" - napisał jeden z nich. "Newsweek" powołuje się natomiast na wypowiedź rosyjskiego blogera, Anatolija Nesmijana, który komentował: "Soczi. Po prostu padało. Absolutnie klasyczny problem wybrzeża: nie ma wystarczającej ilości ziemi, a ta, która jest, jest nieprzyzwoicie droga. Aby można było sprzedać więcej ziemi pod budowę, przymyka się oczy na rozwiązanie kwestii kanalizacji deszczowej". CZYTAJ TAKŻE: To już KONIEC Putina? Ekspert nie ma wątpliwości. Podaje cztery scenariusze Sonda Czy ucierpiałeś kiedyś w wyniku powodzi? Tak skwitował ktoś na forum życie carycy Katarzyny II. Myślimy o niej słowami z piosenki Jacka Kaczmarskiego. Okrutna, niewyżyta Niemra, która "pałace stawia, głowy ścina, kiedy jej przyjdzie na to chęć", a tych, którzy się jej postawią, puszcza nago po śniegu dookoła Kremla. Ale co się dziwić, skoro Katarzyna najpierw wpakowała nam na tron swego kochanka, a potem zagarnęła połowę kraju. Tyle tylko, że te jej cechy, które dla nas są powodem do nienawiści, dla innych są oznaką politycznego geniuszu. Nie bez powodu kanclerz Angela Merkel trzyma na biurku portret swojej rodaczki. Bo ta niemiecka księżniczka, która przybyła do Rosji jako czternastoletnia narzeczona cara, potrafiła nie tylko poradzić sobie w obcym świecie, ale także ułożyć go po swojemu. I sprawić, by ci, których się bała, koniec końców tańczyli tak, jak ona im zagra. Jedną z najodważniejszych kobiet w dziejach nazywa ją Ewa Stachniak, autorka biograficznej powieści, która pod koniec sierpnia pojawi się w księgarniach. Książka pokazuje, jak rodziła się wielkość potężnej carycy - w skomplikowanej sieci pałacowych spisków, intryg i romansów. Wygrywał ten, kto potrafił szybko myśleć, błyskawicznie reagować i kto nie bał się stawiać spraw na ostrzu noża. Katarzyna w tej grze okazała się świetna. Była bystra, miała dość odwagi i co charakterystyczne, potrafiła do swoich celów używać mężczyzn (określenie może brzydkie, ale odpowiednie). Nawet ci najwybitniejsi szli na jej pasku, na początku zafascynowani urodą i wdziękiem dziewczyny, a potem - potęgą i majestatem carycy Wszechrusi. Młodziutka Katarzyna tuż po przyjeździe do Rosji Zofia, bo tak miała na imię zanim została żoną carewicza, urodziła się w Szczecinie, w książęcym, ale nieprzesadnie świetnym domu namiestnika Pomorza. Nic dziwnego, że oferta małżeńska, jaka nadeszła z Rosji, została przez jej rodzinę uznana za prawdziwy dar niebios. Oto caryca Elżbieta prosiła o rękę księżniczki dla Piotra, swego siostrzeńca i następcy tronu. Zofia, choć miała zaledwie 14 lat, też uznała, że to dla niej wielka szansa. Zaaranżowane małżeństwo nie zapowiadało się tragicznie. Piotr był tylko rok od niej starszy, więc nie groziło jej, że wyląduje w łóżku odrażającego, chutliwego starca. Pełna nadziei, czym prędzej wyruszyła w długą, trwającą trzy miesiące podróż do St Petersburga. Piotr i Katarzyna na jednym z niewielu wspólnych portretów Ale potem przyszło to, co najczęściej zdarza się w takich historiach. Wielkie rozczarowanie. Narzeczony, owszem, był młody, ale i głupi jak but, w dodatku ze szpetną twarzą, poznaczoną śladami po ospie. Jego ulubioną rozrywkę stanowiło przydeptywanie trenów sukien i płaszczy gości na przyjęciach, w co zabawiał się nawet na swoim ślubie, wybuchając przy tym przeraźliwym śmiechem. Noce spędzał na pijaństwach, zjawiając się w małżeńskiej sypialni dopiero nad ranem, zalany w sztok. No i żaden był z niego pożytek w łożu - wstydliwą dolegliwością księcia była tzw. stulejka, zwężenie napletka, uniemożliwiające współżycie. W efekcie małżeństwo z młodą żoną skonsumował dopiero kilka lat po ślubie, po długo odkładanej interwencji medyka. Zofia, a właściwie już Katarzyna, bo takie imię przybrała na prawosławnym chrzcie, co najmniej siedem lat trwała w seksualnej ascezie. Ale nie traciła czasu. Uczyła się rosyjskiego i namiętnie czytała. Interesowały ją nowe teorie polityczne, pochłaniała historyków i filozofów, przebrnęła przez całego Woltera. To naprawdę było coś, zwłaszcza w osiemnastowiecznym Petersburgu, gdzie połowa dworzan nie umiała czytać, a pisać potrafiła najwyżej jedna trzecia. Ale jak długo młoda, ładna i ambitna kobieta może tkwić w bibliotece? Po siedmiu latach Katarzyna uznała, że czas zażądać od życia więcej i - znalazła sobie kochanka. Od tego pierwszego związku zaczyna się jej dojrzewanie jako kobiety i jako królowej. Wydaje się, jakby każdy z mężczyzn stanął na jej drodze w idealnym momencie, zesłany przez los, by pomóc Katarzynie w jej zamierzeniach. Ten portret idealnie pasuje do łatki rozpustnej carycy, jaką przypięła jej historia Miała wielki apetyt seksualny i wielu kochanków, z czym się specjalnie nie kryła, zwłaszcza od śmierci męża. Pewno dlatego z czasem historia przyprawiła jej gębę wyjątkowej rozpustnicy, nowożytnej Messaliny. Ile w tym prawdy? Sądzę, że niewiele. Pamiętajmy, że był to wiek XVIII, w którym panowało powszechne rozluźnienie obyczajów. Większość władców miała liczne kochanki i setki romansów, z którymi wcale się nie kryła. Katarzyna po prostu dopasowała się do ducha swojej epoki. Tyle tylko, że nawet te libertyńskie czasy były wyczulone na pewną drobną różnicę. Otóż liczne miłostki - czyli to, co z mężczyzny czyniło wspaniałego macho - z kobiety robiły zwykłą nierządnicę. Dlatego Katarzyna bulwersowała, nawet swoich współczesnych. Austriacka cesarzowa Maria Teresa zapisała, że poczynania carycy napełniają ją najwyższym "wstrętem i przerażeniem". Inni publicznie byli tego samego zdania i stąd - z tej osiemnastowiecznej hipokryzji, która do poczynań kobiet i mężczyzn nie potrafiła przyłożyć tej samej miary - zrodziła się okropna reputacja Katarzyny, której nie pozbyła się do dziś. Jak skrzętnie wyliczyli historycy, miała 23 kochanków, a przynajmniej tylu można być pewnym. Oto shortlista najważniejszych: Siergiej Sałtykow dał jej syna Pierwszy był Siergiej Sałtykow, szambelan dworu jej męża. 23-letnia Katarzyna zakochała się w nim na zabój. To on, jak się przypuszcza, był ojcem jej pierwszego dziecka, przyszłego cara Pawła. On też doprowadził w końcu do usunięcia kłopotliwej stulejki Piotra - przestraszony ciążą Katarzyny musiał zrobić wszystko, by dziecko mogło być uznane za prawowitego syna cara. Po trzech latach ognistego romansu Sałtykow znudził się Katarzyną i zaczął brać sobie inne kochanki. A ona? Ona zrobiła to samo. Staś Poniatowski zapewnił romantyczne uniesienia Jej związek ze Stanisławem Augustem Poniatowskim uchodzi za najbardziej romantyczny. Ona miała 25 lat, on 23. Byli do siebie podobni - oboje piękni, młodzi, dobrze wykształceni, rozumieli się doskonale. Staś zostawił nam jeden z lepszych opisów wyglądu Katarzyny. Od niego wiemy, że w młodości była szczupłą brunetką o smukłej talii. Miała płeć olśniewającej białości, żywe rumieńce, duże niebieskie oczy pełne wyrazu, długie czarne rzęsy, cienki nos, i usta, jak pisał, wołające o pocałunek. Poniatowski też był niczego sobie - nazywano go "polskim adonisem". Zjawił się na rosyjskim dworze jako sekretarz brytyjskiego ambasadora sir Charlesa Williamsa, z którym Katarzyna bardzo się zaprzyjaźniła. To dzięki rozmowom z nim obudziły się w niej ambicje polityczne. Wiedziała, że aby znaczyć cokolwiek na rosyjskim dworze, powinna zacząć montować własne stronnictwo. Z pomocą Williamsa - i za pożyczone od niego pieniądze - szybko się za to zabrała. Grigorij Orłow utorował jej drogę do władzy Następny kochanek Grigorij Orłow, przystojny oficer gwardii, odegrał główną rolę w przejęciu przez nią władzy. Był to czas, kiedy małżonek Katarzyny wreszcie zasiadł na tronie Rosji, po śmierci swej ciotki. Jak się okazało, tylko na pół roku. Piotr był fatalnym carem - nienawidził Rosji, kochał Prusy (do końca życia nie nauczył się dobrze mówić po rosyjsku) i cały swój kraj chciał urządzić na pruską modłę. Na początek zbuntowało się wojsko, które Piotr przebrał w pruskie mundury. Katarzyna z miejsca to wykorzystała. Chciała władzy i zamierzała ją mieć - za wszelką cenę. Doszło do zamachu stanu, w którym najważniejszą rolę odegrał Orłow i jego dwóch braci. Jeden z nich własnoręcznie udusił cara, trzymanego przez spiskowców w areszcie domowym. Dla Katarzyny droga do władzy stała otworem. Po koronacji stała się wszechwładną imperatorową, a Orłow - jej pierwszym oficjalnym faworytem. Na całe dziesięć lat. Hrabia Potiomkin dał przyjaźń i... sprawdzoną listę swoich następców Potem przyszli inni, ale najważniejszy był hrabia Grigorij Potiomkin, ponoć największa miłość Katarzyny. Kiedy się spotkali on miał 36 lat, ona dziesięć lat więcej. I brzydko się starzała. Po urodzie opisywanej przez króla Stasia nie został nawet ślad. Z portretów patrzy nalana twarz z podwójnym podbródkiem, oczy zrobiły się wyłupiaste, cienki nos zakrzywiony jak u czarownicy. Ale miała coś, co było dla mężczyzn nie mniej pociągające - absolutną władzę i ostry umysł, który pozwalał jej wciąż być na fali. Romans z Potiomkinem trwał ledwie dwa lata, ale przyjaciółmi pozostali do końca życia. Ambitny hrabia nie zamierzał tracić swojej pozycji na dworze wraz z emigracją z łóżka carycy. Pragnął wpływać na Katarzynę, współdecydować o losach państwa. I to mu się w pełni udało. Zapewne dlatego, że znalazł sobie całkiem nową rolę w intymnym życiu Katarzyny - stał się dostawcą jej kolejnych faworytów, sutenerem, powiedzielibyśmy dziś. A to pozwoliło mu mieć pełną kontrolę nad tymi, z którymi caryca była najbliżej. Ostatni na liście, Płaton Zubow. Zapisze się w historii jako jeden ze spiskowców, którzy obalili syna Katarzyny, cara Pawła I Ostatnim na jej liście był dowódca warty pałacowej Płaton Zubow, przywoływany chętnie przez historyków jako dowód wyjątkowej chuci Katarzyny. Faktycznie, dzieliła ich przepastna różnica wieku - ona miała 62 lata, on 22. Tyle tylko, że w libertyńskim XVIII wieku takie niedobrane pary kochanków wcale nie były rzadkością. Słynna Polka, madame Aleksandra Zajączek, o której już tu pisałam, też brała sobie dwudziestoletnich kochanków, choć sama dawno przekroczyła siedemdziesiątkę. Jakoś nikt nie ma jej tego za złe. A Katarzynie i owszem. Co znamienne, caryca swoich kochanków nie pozbawiała głów, kiedy już wypadli z jej łask. Ani nawet wtedy, gdy sami ją zdradzili, jak Sałtykow czy Orłow. Nie pozbywała się ich tak, jak Henryk VIII swoich żon, regularnie posyłając je pod katowski topór. To zła kobieta była? Może i tak. Ale to zwykle mówią mężczyźni. Więcej wierszy na temat: Samotność "Jesień nie będzie się z tobą patyczkować... jak się nawiniesz, to najzwyczajniej dostaniesz z liścia." - Szati 01. Ziewnęło słońce ospale, czy na mnie pora? Zabieram przetak promieni, już pusta plaża. Koniec lenistwa na wodach, jesień się wprasza, ona zawsze urodziwa - czarem kraszona. Zniewalasz leśne kobierce pękami kwiatów, łąki grzybami wyściełasz - ptaki wyganiasz. Robi się ponuro - powiedz, jaki masz zamiar? Wiem, oczywiście malarski, farbą opatul. Okna zakrywasz kroplami, zgasł szklany ekran, kos już nie chadza ścieżkami, czyżby odleciał? Dziki pastwiska zorały... lśni biel łabędzia, chmury z północy spływają, na stokach zmierzcha. Ludzie odziani w chałaty, na grządkach resztki, pobieliło raz i drugi papowe dachy. Rozparła się siuda baba i zimnem straszy, przywiodła złota bogini, wiatr jakże rześki. Popłakało i odeszło... do zobaczenia lato przecudne zielenią, miodem pożółkłe. Zostawi woń pożądania, ściągnie koszulkę liści oniemiałych - mój świat, bólem zardzewiał. "Lubię jesień...jesień jakby usprawiedliwia depresję, jesienią nie trzeba być młodym, zdrowym, aktywnym jak latem, jesienią można sobie popłaka Napisany: 2018-07-08 Dodano: 2018-10-08 08:15:19 Ten wiersz przeczytano 2627 razy Oddanych głosów: 63 Aby zagłosować zaloguj się w serwisie Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej » Kategoria: Nowożytność Data publikacji: Od małej Zofii Fryderyki Augusty zu Anhalt-Zerbst-Dornburg nikt nie oczekiwał, że zostanie królową. Ona sama też nie mierzyła aż tak wysoko – zależało jej przede wszystkim na wyrwaniu się spod kurateli despotycznej matki. To, że została rosyjską carycą i jedną z najpotężniejszych kobiet w historii było efektem całego szeregu zbiegów okoliczności oraz... niezwykłej determinacji jej matki, która ze swojej strony robiła wszystko, by pozbyć się latorośli. O dzieciństwie Zofii pisałem już przed dwoma tygodniami. Czas powiedzieć coś o początkach jej wielkiej kariery. Zapewne pamiętacie, że kiedy tylko dziewczyna zaczęła dorastać, jej matka – Joanna von Holstein-Gottorp – podjęła energiczne starania w celu wydania jej za mąż. Najlepiej wydania tak, by sama Joanna zyskała przy okazji na prestiżu i nawiązała nowe, cenne kontakty. Pierwszy promyk nadziei zabłysnął w 1739 roku. Wtedy to brat Joanny, Adolf Fryderyk, książę-biskup Lubeki został opiekunem osieroconego, jedenastoletniego księcia Holsztynu – Karola Piotra Ulryka. Joanna von Holstein-Gottorp. Nie spodziewała się, że z korespondencji z carycą wyniknie małżeństwo… Jak wyjaśnia Robert K. Massie w książce „Katarzyna Wielka. Portret kobiety”, był to chłopiec o świetnych koligacjach i nie mniej świetnych perspektywach. Był jedynym żyjącym wnukiem cara Rosji Piotra Wielkiego, a także pierwszym w kolejności kandydatem do tronu Szwecji (s. 27). Zarazem był też kuzynem młodszej o rok Zofii. Joanna wykorzystała ten fakt jako pretekst do zorganizowania jak najszybszego spotkania obojga dzieci. Zofia zapamiętała Piotra dość pozytywnie. Po latach zapisała, że robił wrażenie miłego i dobrze wychowanego, chociaż zauważalne już było jego upodobanie do alkoholu (s. 27). Kulturalnie przemilczała kilka mniej pochlebnych faktów. Mały książę miał mianowicie wyłupiaste oczy, cierpiał na niedorozwój szczęki, był raczej mało inteligentny, niczego nie czytał, za to bez żadnych ograniczeń się obżerał. Mimo wszystkich tych wad Zofia byłaby gotowa za niego wyjść, byle uciec od matki. Póki co brakowało jednak zainteresowania drugiej strony… Kuzynka na tronie Zofia poznawała kolejnych potencjalnych kandydatów na męża, szybko zapominając o spotkaniu z dziwnym Piotrusiem. Tymczasem w dalekim Petersburgu, w stolicy kraju, o którym dziewczyna nic nie wiedziała, nastąpił zamach stanu. W grudniu 1741 roku na tamtejszym tronie zasiadła Elżbieta – młodsza córka cara Piotra Wielkiego. Kobieta ta, nigdy nie przewidywana na władczynię, była blisko związana z rodziną von Holstein, a tym samym z Joanną i jej córką Zofią. Po pierwsze przed laty jej najstarsza siostra Anna poślubiła jednego z kuzynów Joanny – księcia Holsztynu Karola Fryderyka. To właśnie z tego związku narodził się wspomniany Piotr Ulryk. Matka chłopca zmarła zaraz po porodzie, a ojciec parę lat później. Istniał także znacznie bliższy i głęboko emocjonalny związek Elżbiety z von Holsteinami. Jak pisze Robert K. Massie, w wieku siedemnastu lat przyszła caryca została zaręczona ze starszym bratem Joanny, księciem Karolem Augustem: W roku 1726 roku przyjechał on do Petersburga, by zawrzeć małżeństwo, jednak kilka tygodni przed ślubem pan młody zachorował w rosyjskiej stolicy na ospę i tam zmarł. Żal po utraconej miłości nigdy do końca nie opuścił Elżbiety, która odtąd uważała von Holsteinów za część własnej rodziny (s. 29). Z tego ostatniego faktu doskonale zdawała sobie sprawę Joanna i kiedy tylko dowiedziała się o przewrocie w Rosji, wysłała gratulacje do carycy, która niegdyś miała być jej szwagierką. Elżbieta – pomimo nawału obowiązków – odpowiedziała nie tylko szybko, ale też w poufałym, przyjacielskim tonie. Dało to początek kontaktom, które Joanna kultywowała z wielką pieczołowitością. Caryca Elżbieta. Obsypywała Joannę brylantami, a w końcu postanowiła zrobić z jej córki imperatorową… Zobacz również:Jak Stanisław Poniatowski został kochankiem Katarzyny Wielkiej?Katarzyna II Mała. Dzieciństwo słynnej despotkiKatarzyna Wielka. Caryca, która uratowała jezuitów Portrety i brylanty Aby pogłębić przyjaźń z carycą wyszukała pośród rodzinnych pamiątek stary portret jej siostry Anny i zaproponowała, że natychmiast jej go przekaże. Elżbieta była zachwycona i bezzwłocznie wysłała do Szczecina sekretarza rosyjskiej ambasady w Berlinie. Urzędnik odebrał obraz, a w zamian wręczył Joannie… portret Elżbiety, oprawiony w brylantową ramę wartą osiemnaście tysięcy rubli! Wówczas Joanna: Zdeterminowana, by podtrzymać tę obiecującą koneksję, zabrała córkę do Berlina, gdzie nadworny malarz pruskiego dworu (…) namalował portret Zofii, który miał się stać upominkiem dla cesarzowej. Portret był przeciętny (…). Mimo to, gdy podobizna dotarła do Petersburga, przyszła upragniona odpowiedź: „cesarzowej podoba się pełna wyrazu fizjonomia młodocianej księżniczki” (s. 30). Umizgom nie było końca. Joanna akurat zaszła w ciążę, a gdy urodziła córkę, szybko napisała do carycy, informując ją, że nada dziecku imię Elżbieta i prosząc władczynię, by ta łaskawie zgodziła się zostać matką chrzestną. Caryca była urzeczona i… wkrótce w Szczecinie pojawił się kolejny jej portret, także oprawiony w diamenty (s. 31). Piotruś rosyjski pan… Na razie wszystkie te kontakty przynosiły Joannie tylko korzyść prestiżową i nieco zarobku (brylanty warte już kilkadziesiąt tysięcy rubli!). Dopiero kolejne wydarzenie w dalekiej Rosji zadecydowało o losach małej Zofii. Elżbieta mianowicie nie miała potomstwa i domyślając się, że już go mieć nie będzie, sprowadziła do Petersburga nastoletniego księcia Holsztynu, Piotra. Po załatwieniu formalności (chłopiec musiał się zrzec tronu Szwecji) uczyniła go swoim oficjalnym następcą. Piotr Ulryk. Przystojniakiem to on nie był. Inteligentem tym bardziej. Trzeba jeszcze było tylko znaleźć mu odpowiednią żonę. Wzrok carycy padł na nadesłany przed paroma miesiącami portret Zofii i na stos listów od „drogiej kuzynki”. Po kolejnych paru tygodniach do Joanny dotarł opieczętowany list od wielkiego marszałka dworu Piotra Ulryka, Ottona Brümmera. Depesza zawierała pilne zaproszenie, wystosowane przez samą Elżbietę: do przybycia na dwór rosyjski, koniecznie w towarzystwie Zofii i w celu, którego Joanna, jako „wystarczająco oświecona” z pewnością się domyśli… Tak oto nastoletnia Zofia wyruszyła do Rosji, by już wkrótce przyjąć imię Katarzyny, „nawrócić” się na prawosławie, poślubić infantylnego ignoranta i wstąpić na krętą drogę ku władzy. Źródło: Robert K. Massie, Katarzyna Wielka. Portret kobiety, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak 2012. Zobacz również Nowożytność Katarzyna II Mała. Dzieciństwo słynnej despotki Caryca Katarzyna przeszła do historii jako władczyni, która najpierw osadziła na polskim tronie własnego kochanka, a następnie odebrała Rzeczpospolitej niepodległość. Skąd jednak wzięła się ta... 22 października 2012 | Autorzy: Kamil Janicki Odcisnęły wielkie piętno w historii nie tylko Rosji. Były świadkami wielkich namiętności, dramatów i upadku imperium. Kobiety RomanowówDagmar, księżniczka duńska, mogła być świetną narzeczoną księcia angielskiego, jak i rosyjskiego. Żona cara Mikołaja I, Aleksandra, jak ją zobaczyła, miała krzyknąć "Ta będzie dla nas!". Królowa Wiktoria, zasiadająca na tronie Imperium Brytyjskiego, początkowo nie wykluczała, że dobra byłaby na żonę dla jej syna Alfreda, ostatecznie jednak łaskawie oddała dziewczynkę Rosjanom. W jednym z listów pisała "(..) nie wątpię, że świetnie nadawałaby się na tron Rosji. To bardzo miła dziewczyna". Duńska księżniczka miała 16 lat, kiedy w 1864 roku poznała carewicza Mikołaja, syna Aleksandra II. Niks, jak go nazywali najbliżsi i przyjaciele rodziny, pisał zachwycony do matki: "Jest tak piękna, bezpośrednia, inteligenta i wesoła, a zarazem nieśmiała. W rzeczywistości jest jeszcze piękniejsza niż na portretach, które do tej pory oglądaliśmy. Najlepiej wyrażają ją jej oczy - są tak miłe, inteligentne, pełne życia". Sam carewicz też był nie od parady. Miał 20 lat, bystry umysł, ujmującą powierzchowność, wiele uroku osobistego, nauczyciele nazywali go nadzieją Rosji, a jego wuj wielki książę Konstanty mawiał, że jest szczytem doskonałości. Zaręczyny odbyły się szybko. Młodzi byli w sobie prawdziwie zakochani, a miłość pieczętowały prezenty, jakimi Romanowowie obsypali przyszłą carową. Przyszłość rysowała się we wspaniałych barwach i nikt nie spodziewał się ciosu. Kilka miesięcy po zaręczynach, carewicz Niks zachorował nagle na zapalenie opon mózgowych. W kwietniu 1865 roku wyjechał do Nicei, by podreperować słabnące zdrowie. Niewykluczone jednak, że podróż tylko pogorszyła sytuację. Kiedy do Dagmar dotarły wieści, że Niks umiera, natychmiast ruszyła z matką do narzeczonego. Na miejscu byli już członkowie rodziny carskiej. Wszyscy czekali na najgorsze. Gdy Niks zobaczył przy swoim łóżku narzeczoną, powiedział do ojca: "Jest taka słodka, nieprawdaż?", a chwilę później poprosił go, by zaopiekował się jego młodszym bratem Saszą. Po czym wziął dłonie Aleksandra i Dagmar i na oczach wszystkich złożył je razem, co nie mogło ujść uwadze bacznych obserwatorów. Jeden z nich odnotował: "(...) Wyglądało na to, że carewicz przekazuje narzeczoną ukochanemu bratu, któremu pozostawiał zarazem swoje miejsce na ziemi". Niks zmarł 12 kwietnia 1865 roku. Następcą rosyjskiego tronu został jego młodszy brat Aleksander, nikt nie wiedział, co czeka Dagmar, a nauczyciel zmarłego Mikołaja, Konstantin Pobiedonoscew, uznał to dramatyczne wydarzenie za decydujące w dziejach Rosji. Jego diagnoza była bezwzględna - był pełen zachwytu i uznania dla zdolności Niksa i jednocześnie ubolewał, że Aleksander "został tak pokrzywdzony przez Naturę, która - zsyłając go na świat - obdarzyła go tak nikczemnym intelektem". Warto jednak wiedzieć, że ten sam Pobiedonoscew, który do rządzenia przygotowywał Aleksandra i jego żonę Marię Fiodorownę, był gorącym zwolennikiem prawosławia, autokratycznej Rosji identyfikowanej z caratem, przeciwnikiem świeckości w życiu publicznym i wszystkiego, co choć trochę pachniało wolnością czy nie daj Boże demokracją. Na razie jednak nikomu nie przyszłoby do głowy, że za kilkadziesiąt lat dynastia Romanowów straci władzę w dramatycznych okolicznościach, a ostatni car Rosji Mikołaj II wraz z żoną, córkami, jednym synem, jego lekarzem i służbą, zostaną zamordowani w domu kupca Ignatiewa, w Jekaterynburgu. Szykowano się do ślubu Saszy i Dagmar, a oni powoli oswajali się z myślą, że los inaczej pokierował ich życiem, niż chcieli. On ponoć rozpaczał, że zostanie carem, do czego nie czuł się ani przygotowany, ani tym bardziej gotowy. W dodatku kochał się z wzajemnością w księżniczce Marii Mieszczerskiej i jej wielkich, aksamitnych oczach i nie sądził, aby kiedykolwiek mógł obdarzyć uczuciem Dagmar. Dagmar zaś zastanawiała się, jak przestać myśleć o subtelnym Niksie i poczuć coś, choćby cokolwiek, do wysokiego i zwalistego Saszy, nazywanego przez rodzinę pieszczotliwie "byczkiem". Ostatecznie rozsądek okazał się jak ta kropla drążąca skałę. Młodzi pokochali się, wiele czasu spędzając na rozmowach o tak bliskim im obojgu Mikołaju. Kiedy 18-letnia Dagmar opuszczała Danię na zawsze, w tłumie ludzi na nabrzeżu stał Hans Christian Andersen. Księżniczka dostrzegła go, podeszła, uścisnęła dłoń, a wielki bajkopisarz uronił łzę. "To moje serce płakało na myśl o naszej młodej księżniczce. Wszystko zdaje się wieścić jej powodzenie: rodzina, do której dołącza, dorównuje wspaniałością tej, którą opuszcza". Dagmar od rodziny narzeczonego dostała prezenty warte ponoć półtora miliona rubli. Kiedy zgodnie z tradycją carskiej Rosji i dynastii w Sankt Petersburgu przyszła caryca wyrzekała się swojej protestanckiej wiary i przyjmowała prawosławie i nowe imię - Maria Fiodorowna - wyglądała wprost uroczo. Równie zachwycająca była 28 października 1866 roku, kiedy w kaplicy Pałacu Zimowego wchodziła w sakramentalny związek z przyszłym Aleksandrem III. Niechęć i niezrozumienie iście bizantyjskich ceremoniałów obowiązujących na dworze carskim dało o sobie znać w jednym, ale jakże istotnym momencie - zgodnie z etykietą w noc poślubną Sasza przyszedł do swojej młodej żony, którą szybko zaczęto nazywać Minnie, ubrany w workowatą srebrną koszulę nocną i dobrane kolorystycznie pantofle z długimi czubami. Minnie na jego widok dostała ataku śmiechu kompletnie nielicującego z napięciem i powagą chwili... Maria Fiodorowna - Dunka - podbiła serca Rosjan. I tych z arystokracji, i tych zwykłych. Dzieje jej, szwagierki jej męża Marii Mecklenburg-Schwerin, czyli Marii Pawłowny starszej zwanej Miechen, żony wielkiego księcia Włodzimierza, Marii Aleksandrowny, żony Alfreda, księcia Edynburga i syna królowej Wiktorii, i wreszcie Olgi, królowej Grecji, córki księcia Konstantego, brata Aleksandra II to fascynująca opowieść o Europie mocarstw, polityce, namiętnościach, zdradach, wielkich fortunach i jeszcze większych upadkach. Te dzieje opisała Julia P. Gelardi, a wydało je wydawnictwo MUZA. Z książki "Niezwykłe kobiety Romanowów" dowiadujemy się, dlaczego Maria Fiodorowna nigdy nie polubiła swojej synowej Aleksandry, jaki udział miały w tym dworskie intrygi, i dlaczego przerażona spustoszeniem, jakiego w wizerunku carskiej rodziny dokonał Rasputin, napisała: "Aleksandra Fiodorowna musi zostać wygnana. Nie wiem jak, ale trzeba tego dokonać. W innym razie może całkowicie oszaleć. Niechaj wstąpi do klasztoru lub po prostu zniknie". W jakimś sensie te słowa okazały się prorocze. Aleksandra Fiodorowna, księżniczka heska, która po zamachu na Aleksandra III, została nową imperatorową, była fatalną carycą i wspaniałą matką. Kochała swoje dzieci do szaleństwa, a najbardziej jedynego syna - delikatnego Aleksa, któremu wnuczka królowej Wiktorii przekazała gen hemofilii. Kiedy po narodzinach chłopca szybko okazało się, że jest chory, cała rodzina drżała, że kolejny krwotok okaże się tym ostatnim. Nic dziwnego, że gdy poznała Grigorija Rasputina i na własne oczy zobaczyła, jak ratuje życie jej synowi, straciła kompletnie kontrolę nad sobą i nad wszystkim, co można było utożsamiać z tronem carskiej Rosji. Upadek był coraz bliżej i coraz szybciej zaczęto zdawać sobie sprawę z grozy sytuacji, wymykającej się jakiejkolwiek kontroli. Dyplomaci Ententy w poufnych notach pisali, że caryca to nieobecna duchem neurotyczka, a car na każdym kroku podkreśla, że ufa tylko jej. Nic dziwnego, że kilku przerażonych rozwojem wydarzeń spiskowców, członków rodziny cara, postanowiło pozbyć się tego, którego uważali za przyczynę całego zła - Rasputina. Rzeczywiście go zabili. Czy znali przepowiednię, w której ich ofiara ostrzegała: "Jeżeli zgładzą mnie zwykli zabójcy, (...) wy, carze Rosji, nie macie się czego obawiać. (...) Jeśli mojej śmierci winni będą wasi krewni, (...) żadne z waszych dzieci ani nikt z rodziny nie przeżyje więcej niż dwóch lat. (...) A ja zostanę zamordowany". Gelardi pokazuje nam Rosję (ale i Grecję, gdzie rządziła królowa Olga, bratanica cara Aleksandra II) z perspektywy rodzin panujących i arystokracji. To fascynujący obraz świata nieuchronnie zmierzającego do katastrofy, jaką przyniosła mu rewolucja październikowa. Jak napisał ze zdumieniem Dmitrij Abrikosow, wielcy książęta Rosji, już po wybuchu I wojny światowej nie kryli przekonania, że to Rosja istnieje dla Romanowów, nie zaś Romanowowie dla Rosji. Tym większy musieli przeżyć szok, kiedy ta Rosja i Rosjanie tak szybko ich zdradzili. Rasputin naprawdę okazał się prorokiem.

kobieta na rosyjskim tronie